
W ciszy gabinetów amerykański Departament Energii przygotował prawdziwą rewolucję dla tamtejszego sektora atomowego. Jej skutki dosięgną również Polskę. Prawie na pewno polski projekt zostanie zepchnięty na dalszy plan – pisze dla Biznes Enter dr Piotr Syryczyński.
- Teza. Nowy amerykański program wsparcia dla reaktorów jądrowych AP1000 może przesunąć priorytety Westinghouse w stronę rynku USA. To z kolei może negatywnie wpłynąć na polski projekt jądrowy.
- Dowód. W Stanach Zjednoczonych przygotowywany jest program budowy co najmniej 10 reaktorów AP1000 w pięciu lokalizacjach. To ta sama technologia, którą wybrano dla pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Amerykańskie projekty mają dostać wsparcie państwa, dostęp do kredytów i klientów gotowych kupować energię. Polska nie będzie w stanie, zdaniem eksperta, zaoferować Westinghouse równie preferencyjnych warunków.
- Efekt. Nowy amerykański program jądrowy może okazać się dla inwestycji w Choczewie poważną komplikacją. Zwłaszcza jeśli Westinghouse skupi całe swoje zasoby na krajowym podwórku.
Polska energetyka jądrowa w opałach. Spis treści
W czerwcu 2026 r. administracja USA ogłosiła zasady dodatkowych dotacji do budowy co najmniej 10 reaktorów jądrowych w pięciu lokalizacjach. Wymagają one, aby dostawca reaktora (Westinghouse) i dana spółka energetyczna najpierw – jako pierwsi udziałowcy – dali po 1 mld dolarów w każdej lokalizacji a wtedy rząd USA da 1,75 mld dol. długoterminowego kredytu.
Warunki tego kredytu wymagają również, aby cena za obiekt była „stała”, jednakże możliwe jest potem pewne umorzenie tej pożyczki.
Już Obama próbował reaktywować atom
Te reaktory będą objęte też ustawą z czasów prezydenta Baracka Obamy, która gwarantuje pierwszej grupie reaktorów amerykańskich pewne, ograniczone, zwolnienie z podatku dochodowego.
Początkowo prezydent Obama chciał uruchomić takie tanie kredyty na 54 mld dol. w ramach ustawy ARRA przyjętej w 2009 r., jednakże zbiegły się dwa zdarzenia. W USA nagle zaczął być nadmiar ropy łupkowej – i pojawiła się decyzja zezwalająca na jej eksport – a do tego w 2011 r. nastąpiła katastrofa w Fukushimie, co zmniejszyło zainteresowanie energetyką jądrową.
Z czterech planowanych reaktorów w USA wybudowano tylko dwa – do tego projekty jądrowe przez długie lata były na kroplówce. Jedyny zagraniczny projekt amerykański stanął Litwie, zaś polski projekt jądrowy – także z powodu naszego stanowiska – nie ruszył w ogóle. A Westinghouse miał tu wtedy spore szanse.
Energetyka jądrowa rozkręca się w Ameryce
AD 2026 w USA sytuacja odwróciła się całkowicie. Tylko w Teksasie oczekują na przyłączenie firmy chcące budować gigantyczne serwerownie, które potrzebują kilkaset GW. Po odrzuceniu spekulacyjnych projektów pozostali są gotowi gwarantować określone ceny (dodajmy, że dobre) za energię.
Zatem spółki energetyczne mogą te projekty uruchomić, o ile Westinghouse zdecyduje się gwarantować jakąś cenę. I tu jest oczekiwana decyzja jego udziałowców, czyli Cameco (ma 49 proc. udziałów) i funduszu Brookfield, firmy inwestycyjnej z ponad stuletnim doświadczeniem (mającej 51 proc.).
Fundusz Brookfield ma wyniki za 2025 r. dobre, czyli:
- 112 mld dol. pozyskanych funduszy,
- 91 mld dol. sprzedanych aktywów i
- ok. 175 mld dol. sfinansowanych aktywów.
Pozwoliło to pozyskać 126 mld dol. nowych inwestycji. A na giełdzie akcje wygenerowały 21 proc. zwrotu. Cameco, jako główny producent uranu, ma też wystarczające środki, aby zagwarantować i pieniądze, i paliwo dla tych nowych jednostek.
Czyli mamy już środki własne i mamy dotację rządową i mamy klientów na tę energię.
Do czerwca 2026 r. będzie ogłoszone, których pięć projektów (jest siedem aplikacji) ruszy. Ujawnione też zostaną ich lokalizacje, a to może mieć kluczowe znaczenie dla wyborów do Kongresu USA, jakie będą jesienią 2026 r.
Polskie sny o atomie mogą skończyć się brutalną pobudką
Te nowe reaktory będą z dużym prawdopodobieństwem w obszarach, gdzie jest równowaga między zwolennikami obu partii. Takie duże inwestycje mogą przechylić szalę i dać jednak republikanom kilka-kilkanaście miejsc – a to mogłoby oznaczać nawet uratowanie większości w Kongresie.
A jakie mogą być skutki tej sytuacji dla chorego, wieloletniego polskiego projektu jądrowego – to dość oczywiste. Akcjonariusze Westinghouse będą zmobilizowani, aby robić projekty w USA, bo tu mają dobre gwarancje finansowania projektu przez wielkie serwerownie danych. Prawie na pewno polski projekt zostanie zepchnięty na dalszy plan, a negocjatorzy z USA poproszą o trzyletni okres zawieszenia negocjacji.
Dr Piotr Syryczyński, analityk energetyczny
Tytuł, lead, bullet pointy, śródtytuły i pogrubienia zostały dodane przez redakcję.
Zdjęcie główne: PEJ / materiały prasowe