Partnerzy merytoryczni
Zdjęcie przedstawia słup energetyczny na którym siedzą jaskółki.

Posypią się pozwy za słupy energetyczne? „Pozostają w orbicie zainteresowania biznesu odszkodowawczego”

Dla systemu energetycznego rury, kable czy słupy to niezbędne tętnice i aorty, którymi przemierza energia. Jednak dla części Polaków ich obecność to industrialna blizna, która ingeruje w przestrzeń ich prywatnych działek. Zwłaszcza kiedy mają wątpliwości co do legalności ich budowy. Wydawało się, że niedawne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego mogło dać im nowy oręż w walce z firmami energetycznymi. Radca prawny, z którym rozmawiamy, nie jest jednak tego taki pewny.

  • Teza. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego podważa dotychczasową linię obrony firm energetycznych, która pozwalała im unikać odszkodowań za słupy energetyczne ze względu na zasiedzenie. Jednak zdaniem radcy prawnego nie odegra aż tak jednoznacznej roli w sprawach dotyczących roszczeń przesyłowych. Swoją szansę zwietrzyła część kancelarii specjalizujących się w odszkodowaniach.
  • Dowód. Po pierwsze nie nastąpiła publikacja wyroku we właściwym dzienniku urzędowym. Po drugie są wątpliwości, czy TK miało kompetencje, aby wypowiadać się w zakresie określonego sposobu wykładni przepisów prawa.
  • Efekt. Kwestia roszczeń przesyłowych, nawet jeśli nie stanie się nowym wielkim polem sądowych batalii, pokazuje wyraźnie, że sektor odszkodowawczy coraz intensywniej poszukuje nowych obszarów sporów.

Osią sporów o roszczenia przesyłowe jest status infrastruktury przesyłowej znajdującej się na prywatnych gruntach. W czasach PRL, podczas intensywnej elektryfikacji kraju, państwo masowo stawiało słupy, linie energetyczne i kable. Często nie patrzyło przy tym na kwestie praw własnościowych.

Chaos prawny i brak papierów to woda na młyn dla roszczeń

Z czasem ta infrastruktura, wraz z kolejnymi przekształceniami sektora, trafiła do majątku współczesnych spółek energetycznych. Problem w tym, że część dokumentacji potwierdzającej legalność wykorzystywania prywatnych już gruntów zaginęła albo nigdy nie została wydana.

Ten odziedziczony z czasów PRL i transformacji chaos dokumentacyjny może dziś stanowić poważny problem dla przedsiębiorstw przesyłowych.

Roszczenia przesyłowe pozostają obecnie w orbicie zainteresowania biznesu odszkodowawczego – ostrzega w rozmowie z Biznes Enter radca prawny Maksym Aleksandrowicz z KPK LEGAL, kancelarii prawnej specjalizującej się w obsłudze przedsiębiorców.

Czym są roszczenia przesyłowe?

Założenie takiej sprawy nie jest jednak takie proste. Najpierw jednak wyjaśnijmy kluczowy termin związany tym zagadnieniem prawnym – „służebność przesyłu”. Tak nazywa się obciążenie danej nieruchomości, dzięki któremu można przeprowadzić przez nią urządzenia przesyłowe, czyli np. słupy energetyczne (ale też choćby i światłowód). Ponadto właściciel musi także umożliwić dostęp do tych urządzeń w razie konieczności naprawy lub konserwacji.

Służebność przesyłu można ustanowić na kilka różnych sposobów, np. poprzez umowę między właścicielem gruntu a firmą będącą właścicielką infrastruktury. Alternatywnie można to zrobić za sprawą: orzeczenia sądowego, decyzji administracyjnej czy poprzez zasiedzenie. Zapamiętajcie zwłaszcza to ostatnie, bo jest kluczowe dla zrozumienia zmian prawnych.

Wróćmy na razie roszczeń przesyłowych, czyli spraw o odszkodowanie lub wynagrodzenie za bezumowne trzymanie na prywatnym gruncie urządzeń infrastruktury technicznej. Prawnicy z kancelarii Bochenek Ciesielscy i wspólnicy wskazują na konkretne przesłanki, które należy spełnić, aby wnieść pozew:

  • linie energetyczne lub słupy zostały posadowione bez zgody właściciela;
  • nie zawarto formalnej umowy o ustanowieniu służebności przesyłu;
  • w księdze wieczystej nieruchomości brak jest wpisu dotyczącego służebności;
  • brak decyzji administracyjnej zezwalającej na zajęcie gruntu.

Sama batalia sądowa nie należy jednak do łatwych.

Najczęstszą linią obrony firm było powołanie się na zasiedzenie służebności przesyłu. Na sali sądowej spółki udowadniały, że ich infrastruktura była nieprzerwanie wykorzystywana do przesyłu energii. Jeśli taki stan trwał odpowiednio długo, spełnione były przesłanki zasiedzenia, czyli nabycia prawa do korzystania z terenu z mocy upływu czasu. Taka argumentacja z reguły przekonywała sąd i skutkowała oddaleniem roszczenia.

Tę linię obrony poważył jednak pod koniec zeszłego roku Trybunał Konstytucyjny. Decyzja sędziów wywołała niemałe poruszenie.

Kluczowy wyrok ws. roszczeń przesyłowych

Orzeczenie TK z 2 grudnia 2025 r. (sygn. P 10/16) zniszczyło najskuteczniejszą linię obrony spółek energetycznych w sprawach dotyczących roszczeń przesyłowych. Trybunał uznał, że stosowana przez lata interpretacja przepisów dotyczących zasiedzenia służebności przesyłu nadmiernie ograniczała konstytucyjną ochronę prawa własności i w związku z tym nie powinna być stosowana.

Wejście w życie nowej wykładni TK oznaczałoby dla przedsiębiorstw energetycznych poważne komplikacje. Zamiast dotychczasowej linii obrony firmy musiałyby odszukiwać dokumenty, które potwierdzałyby legalność ich infrastruktury. Byłoby to jednak kosztowniejsze i trudniejsze.

Co gorsza, wyrok potencjalnie otwiera także drogę do prób wznowienia części zakończonych już postępowań, w których sądy oddalały roszczenia właścicieli nieruchomości właśnie z powodu zasiedzenia. Od publikacji wyroku takie osoby miałyby na to trzy miesiące.

Z tego powodu wiele kancelarii przedstawiało ten wyrok jako przełomowy i uzasadniający masowe dochodzenie roszczeń. Czy zatem sektor energetyczny zaleje fala pozwów o odszkodowania? Zapytaliśmy o to radcę prawnego.

W mojej ocenie podmioty, które próbują pokazać wyrok Trybunału Konstytucyjnego jako przełom, nie mają racji – uspokaja Maksym Aleksandrowicz.

Odnosząc się do wyroku TK, należy wskazać, że nie nastąpiła jego publikacja we właściwym dzienniku urzędowym, a obsada TK budzi wątpliwości prawne. Ponadto przeciwko dochodzeniu roszczeń przemawiają argumenty dotyczące stabilności systemu prawnego i ochrony praw nabytych.

Maksym Aleksandrowicz z KPK LEGAL w rozmowie z Biznes Enter

Zdaniem naszego rozmówcy, kwestionowana może być również podstawa prawna do wypowiadania się przez TK w materii zgodności z Konstytucją określonego sposobu wykładni przepisów prawa. Zgodnie z porządkiem prawnym tego typu kompetencje pozostają w kwestii Sądu Najwyższego.

Samo pojawienie się tego tematu w debacie publicznej jest jednak ciekawe i symptomatyczne.

Sektor energetyczny pod lupą prawników

Zdaniem mecenasa, sprawa roszczeń przesyłowych jest kolejną z kolei próbą złapania na „prawnym wykroku” dużych przedsiębiorstw w naszym kraju.

Uważam, że obecnie podejmowana jest próba wykreowania kolejnej kategorii sporów masowych, podobnej do roszczeń kierowanych przeciwko sektorowi bankowemu, jak chociażby w sprawach frankowych oraz sankcji kredytu darmowego, w celu budowy nowego modelu biznesowego opartego tym razem na roszczeniach przesyłowych.

Maksym Aleksandrowicz z KPK LEGAL w rozmowie Biznes Enter

Jest to kolejna tego typu kwestia roszczeń wymierzonych w sektor energetyczny. Niedawno opisywaliśmy w Biznes Enter podobny przypadek prawny w związku z wykorzystywaniem klauzul abuzywnych.

Dla klientów firm energetycznych większe zainteresowanie prawnymi aspektami działalności dostawców energii może mieć słodko-gorzki wydźwięk. Z jednej strony skłania to przedsiębiorstwa do większej dbałości o procedury, dokumentację i zgodność działań z przepisami.

Z drugiej – zamieszenie prawne związane ze wspomnianym orzeczeniem TK może sprzyjać działaniom kancelarii odszkodowawczych, które będą zachęcać do wszczynania postępowań. To może generować koszty dla obu stron potencjalnego sporu.

Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter

Zdjęcie główne: Nikitabuida / Magnific

Motyw