
Zniszczona infrastruktura i niedobory prądu sprawiają, że odbudowa ukraińskiej energetyki potrwa lata i pochłonie miliardy euro. Wyścig o realizację tych projektów już się rozpoczął. Istotną rolę mogą odegrać w nim polskie firmy.
- Teza. Trwająca przez lata odbudowa Ukrainy będzie kosztować miliardy. Kluczową rolę odegra w tym kapitał prywatny i projekty przygotowane z wyprzedzeniem.
- Dowód. Dziś w Ukrainie aktywne są zarówno ukraińskie firmy energetyczne, jak DTEK, jak i zagraniczne podmioty – w tym polskie, takie jak ELQ oraz Unimot – które przygotowują się do udziału w odbudowie.
- Efekt. Ukraina stanie się jednym z największych placów budowy w Europie, przyciągającym kapitał z wielu kierunków. Priorytetem pozostaną projekty infrastrukturalno-energetyczne.
Polska w grze o odbudowę Ukrainy. Energia na pierwszym planie. Spis treści
Wśród polskich firm angażujących się w odbudowę ukraińskiej energetyki wyróżnia się spółka ELQ, która rozwija w tym kraju portfel projektów OZE i magazynowania energii. ELQ od dekad działa w Polsce jako producent stacji transformatorowych i rozwiązań dla energetyki. W ostatnich latach spółka zaczęła jednak zmieniać model biznesowy – po zwiększeniu mocy produkcyjnych i wejściu w segment magazynów energii postawiła też na rozwój projektów inwestycyjnych w Ukrainie.
Skąd taka decyzja? Prezes ELQ, dr Marcin Sołtysiak, przekonuje, że na ukraińskim rynku inwestycyjnym, który dopiero się otwiera, przewagę będą miały podmioty, które przygotowują projekty z wyprzedzeniem.
– Gdy sytuacja się ustabilizuje, kapitał napłynie tutaj z całego świata. Wtedy największą wartość będą miały nie deklaracje, lecz gotowe projekty – podkreśla.
Gra o „gotowość projektową” w Ukrainie
ELQ działa na ukraińskim rynku poprzez spółkę zależną ELQ Ukraine. Jej model działania polega na przejmowaniu i rozwijaniu ukraińskich projektów z obszaru OZE – od biogazu i bioetanolu po fotowoltaikę i energetykę wiatrową – często wstrzymanych po wybuchu wojny w Ukrainie.
Działalność w sąsiednim kraju oznacza jednak funkcjonowanie w warunkach odbiegających od europejskich standardów. Wiąże się to z przerwami w dostawach energii, alarmami lotniczymi i koniecznością pracy w schronach. To miejscowa codzienność.
Nie przeszkodziło to spółce ELQ Ukraine w przygotowaniu 28 projektów z segmentu OZE i magazynowania energii o łącznej wartości ok. 2,5 mld euro. Ok. połowa z nich ma status „ready to build”. W praktyce oznacza to posiadanie pełnej dokumentacji i warunków przyłączenia, jak i praw do gruntu. Prezes Marcin Sołtysiak zakłada, że pierwsze inwestycje mogłyby ruszyć w 2026 r.
Małe reaktory w strategii ELQ
Spółka analizuje także rozwój małych reaktorów modułowych (SMR), które mogłyby w przyszłości uzupełniać OZE. Projekt pozostaje jednak na wczesnym etapie regulacyjnym i technologicznym.
Jej ambicją nie jest – jak zapewnia prezes – stworzenie pojedynczego projektu demonstracyjnego, ale rozwój przedsięwzięcia, które w przyszłości mogłoby wspierać stabilne dostawy energii w Polsce i Ukrainie.
Na początku kwietnia ELQ Ukraine przeprowadziła procedury administracyjne dotyczące gruntów pod projekt ELQ Nuclear One w rejonie Lwowa. Obejmowały one m.in. uregulowania statusu prawnego terenów, przygotowania dokumentacji planistycznej i uzyskania decyzji niezbędnych do dalszych etapów inwestycji.
Równolegle firma prowadzi prace w ramach studium wykonalności i certyfikacji technologii.
Energia ukraińska przyciąga. Rośnie ryzyko, jak i konkurnecja
Kluczową barierą inwestowania w kraju objętym wojną pozostaje finansowanie. W projektach infrastrukturalnych standardem jest dług, ale w Ukrainie – ze względu na ryzyko – konieczne są dodatkowe zabezpieczenia, w tym ubezpieczenia od ryzyka wojennego. Wszystkie projekty znajdujące się w portfelu ELQ Ukraine je posiadają – bez takich instrumentów, jak podkreśla prezes ELQ, większość inwestorów nie zdecydowałaby się na wejście, nawet przy atrakcyjnym potencjale zwrotu.
Obecnie model finansowania ELQ Ukraine obejmuje 10 proc. kapitału własnego, ok. 30 proc. to kapitał prywatny, a pozostała część stanowi udział instytucji międzynarodowych.
Odbudowa Ukrainy coraz wyraźniej przyciąga globalny kapitał – z Europy, USA i Bliskiego Wschodu. Oznacza to, że po zakończeniu wojny dostęp do najlepszych projektów może być ograniczony. Już dziś ukraiński rynek zaczynają zagospodarowywać duże podmioty energetyczne.
Ukraińska grupa energetyczna DTEK Energy Holding, należąca do Rinata Achmetowa, intensywnie rozwija swoje portfolio magazynów energii zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. DTEK planuje w Ukrainie budowę magazynów energii o łącznej pojemności 200 MW. Zgodnie z tymi zapowiedziami, projekt będzie wymagał inwestycji na poziomie 140 mln euro. Inwestycje mają zapewnić zasilanie dla ok. 600 tys. gospodarstw domowych.
W gronie firm aktywnych w Ukrainie znajduje się także polski Unimot, który w 2025 r. ogłosił współpracę z ECO-OPTIMA przy projektach OZE, w tym farmach fotowoltaicznych i magazynach energii. Grupa Unimot prowadzi działalność w dwóch głównych obszarach: rozwija sieć stacji paliw AVIA oraz zajmuje się handlem hurtowym paliwami, zarówno w eksporcie z Polski, jak i w sprzedaży na rynku lokalnym. W ubiegłym roku, po przerwie spowodowanej działaniami wojennymi, działalność wznowiła także spółka Unimot Energia Ukraina, operująca na rynku energii elektrycznej.
Na ukraińskim rynku obecny jest również Budimex, który posiada biuro w Kijowie. Jak deklarował w ubiegłym roku członek zarządu spółki Cezary Łysenko – rynek ukraiński jest dla firmy interesujący, ale w perspektywie długoterminowej, po zakończeniu działań wojennych.
Test dla Ukrainy, potencjalny zysk dla kapiału prywatnego
Odbudowa Ukrainy po rosyjskiej agresji może kosztować blisko 600 mld dolarów w ciągu najbliższej dekady – wynika z najnowszego raportu Citi Handlowego i Citi Institute. Skala zniszczeń sprawia, że same środki publiczne nie wystarczą do sfinansowania procesu odbudowy.
Jak wskazują autorzy raportu, kluczową rolę będzie musiał odegrać kapitał prywatny, który – przy odpowiednich reformach i gwarancjach – może pokryć nawet 40 proc. potrzeb inwestycyjnych.
Największe wydatki dotyczą energetyki, transportu i mieszkalnictwa, przy czym transformacja tych sektorów ma nie tylko odtworzyć zniszczoną infrastrukturę, ale też unowocześnić gospodarkę Ukrainy i dostosować ją do standardów UE.
Raport podkreśla, że odbudowa nie będzie jednak nową wersją Planu Marshalla, lecz złożonym procesem inwestycyjnym, w którym decydujące znaczenie będą miały projekty komercyjne. Kluczowy będzie także napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz udział instytucji finansowych i funduszy prywatnych.
Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter
Zdjęcie główne: pasja1000 / Pixabay
