
To już nie nowinka na rynku, ale potężny, silny konkurent dla rodzimych aut. Chińskie samochody podbijają serca i portfele Europejczyków dzięki oferowaniu modeli „inteligentnych” w cenach, którym nie są w stanie sprostać lokalni producenci. Koncerny z Państwa Środka są tańsze nawet pomimo cła, które trzeba opłacać za import ich wyrobów. I przez to coraz mocniej wypychają europejskich gigantów z ich własnych rynków.
- Teza. Chińskie koncerny coraz wyraźniej dostrzegają rosnące zapotrzebowanie Europejczyków na „inteligentne samochody”, które powinny być dostępne w przystępnych cenach.
- Dowód. Chińska strategia podbijania europejskiego rynku opiera się na oferowaniu modeli wyraźnie tańszych, a jednocześnie lepiej wyposażonych niż auta konkurencji. To właśnie ten model działania przełożył się na dynamiczny wzrost sprzedaży tych samochodów Europie Zachodniej i Polsce.
- Efekt. Jeszcze w tym roku zyski chińskich koncernów motoryzacyjnych z tytułu eksportu mogą urosnąć nawet dwukrotnie w stosunku do 2025 r. – prognozują analitycy z banku JPMorgan.
Chińskie samochody rozpędzają się w Europie. Spis treści
Chińskie marki konsekwentnie budują w Europie wizerunek producentów tanich, nowoczesnych i zaawansowanych technologicznie samochodów. Kluczowym elementem tej strategii stały się „elektryki” z segmentu premium. Słynny stosunek ceny do jakości w tym przypadku ma być kluczem do portfeli Europejczyków.
Zdaniem ekspertów ta strategia się sprawdza. Analitycy amerykańskiego banku JP Morgan przewidują, że do 2028 r. chińskie auta z tego segmentu mogą osiągnąć nawet 20-proc. udział w europejskim rynku.
Chińskie samochody podbijają Europę
Chińczycy doskonale wykorzystali fakt, że coraz więcej Europejczyków przechodzi z napędu spalinowego na elektryczny. To właśnie „elektryki” stały się stabilnym przyczółkiem dla wielu chińskich koncernów motoryzacyjnych na Starym Kontynencie.
Według danych China Passenger Car Association około 70 proc. chińskich pojazdów sprzedanych w ubiegłym roku w Unii Europejskiej stanowiły samochody całkowicie elektryczne lub hybrydy plug-in. Na samym napędzie przewaga producentów z Państwa Środka jednak się nie kończy.
Zdaniem analityków większość „elektryków” wytwarzanych dziś w Chinach wychodzi naprzeciw oczekiwaniom kierowców. Samochody te posiadają często podstawowe systemy autonomicznej jazdy, cyfrowe kokpity oraz rozbudowane ekrany multimedialne. W części modeli pojawiają się nawet lodówki pokładowe. Wszystkie te elementy budują „inteligenckość” technologii z Państwa Środka.
Co istotne, producenci oferują te rozwiązania w cenach często niższych niż podstawowe wersje aut zachodniej konkurencji. To właśnie połączenie nowoczesnych technologii i konkurencyjnych kosztów zakupu coraz częściej skłania klientów do odejścia od rodzimych marek samochodów. Pozwala to chińskim producentom coraz śmielej wchodzić na rynki, które wcześniej przez dekady pozostawały domeną europejskich koncernów.
Rośnie rola chińskich samochodów w Europie
Europa z roku na rok coraz mocniej skręca w stronę elektromobilności. Udział samochodów elektrycznych i hybryd plug-in w rynku ma wzrosnąć z 29 proc. w 2025 r. do 34 proc. jeszcze w tym roku. To trend, który może dodatkowo umocnić pozycję chińskich marek na europejskich drogach – prognozuje JPMorgan, cytowany przez South China Morning Post (SCMP).
Koncerny takie jak BYD (największy na świecie producent pojazdów elektrycznych), czy wspierana przez grupę Stellantis marka Leapmotor miały w zeszłym roku dostarczyć 2,5 miliona samochodów klientom w: Niemczech, Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii. Taki wynik oznaczał wzrost sprzedaży aż o 150 proc. w stosunku rok do roku – donosi SCMP. Taki wynik oznacza, że co dziesiąty sprzedany w Europie Zachodniej nowy samochód został wyprodukowany w chińskiej technologii.
W Polsce wynik firm z Państwa Środka był jednak jeszcze lepszy. Marki z tego kraju zdobyły już ponad 16 proc. udziału w krajowym rynku samochodów elektrycznych – podaje Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności. Co szósty nowy „elektryk” rejestrowany w Polsce pochodził od producenta z Chin. Ich strategia zaczyna więc przynosić efekty.
Chińska przewaga konkurencyjna
W obecnej sytuacji europejskim producentom brakuje kart w rozgrywce o klienta z chińskimi potentatami. Wynika to z kosztów pracy, technologii i materiałów, które są nieporównywalnie wyższe w Europie. Analitycy JPMorgan zwracają uwagę, że tych przewag nie zniwelowały nawet unijne cła nakładane na importowane auta i wyższe koszty prowadzenia sprzedaży.
Dziś, aby sprowadzić gotowy chiński samochód, jego producent musi zapłacić 30-proc. cło na samochody elektryczne oraz 10-proc. na hybrydy. Co więcej, aby prowadzić sprzedaż, musi zbudować sieć dilerską, salony czy magazyny. Mimo to azjatyckim producentom nadal opłaca się sprzedawać swoje auta w Europie.
Wynika to z prostego faktu, że średnia marża netto osiągana przez chińskie firmy na jednym samochodzie na ich rodzimym rynku wynosi obecnie ok. 735 dolarów – wynika z wyliczeń JPMorgana. Po sprzedaży tego samego auta w Europie zysk producenta rośnie nawet czterokrotnie. Dla azjatyckich koncernów nasz kontynent jest swoistą „żyłą złota”, z której kolejne marki będą chciały zaczerpnąć.
Wspomniany wcześniej bank inwestycyjny prognozuje, że już w 2026 r. eksport może odpowiadać za 30-60 proc. przychodów części firm motoryzacyjnych. Jeszcze rok wcześniej udział ten wynosił od 15 do 30 proc. Za rosnącymi zyskami chińskich eksporterów kryje się jednak dramat rodzimych producentów, którzy są wypychani z rynku.
Ignacy Zieliński, dziennikarz Biznes Enter
Zdjęcie główne: P. L. / Unsplash
