Partnerzy merytoryczni
Grafika przedstawiająca Damiana Szymańskiego i Adriana Adamowicza w trakcie rozmowy na pomarańczowym tle

Przy oszczędzaniu młodzi nie biorą przykładu od rodziców. „Nie zawsze wychodzi idealnie”

Polacy na swoich kontach trzymają górę pieniędzy, z którą nic nie robią. Traktują ją jako zabezpieczenie – np. na wypadek chudszego miesiąca nie będą musieli się martwić tym, jak przeżyć do pierwszego. Zupełnie inne podejście w tej kwestii mają młodzi. – Są bardzo zainteresowani i często już inwestują drobne sumy – mówi Biznes Enter Adrian Adamowicz, członek zarządu VeloBanku. Zaraz jednak dodaje, że niekoniecznie robią to w sposób idealny.

  • Teza. Oszczędzanie Polaków ulega zmianie. Choć jest ona powolna, to jednak coraz widoczniejsza. Zamiast gromadzenia funduszy „w skarpecie” na czarną godzinę, coraz chętniej inwestujemy nawet drobne sumy.
  • Dowód. Widzą to już bankowcy. Adrian Adamowicz z VeloBanku w rozmowie z Biznes Enter dostrzega wyraźne zwiększenie ruchu w usługach inwestycyjnych banków i funduszy. Prym wiodą zwłaszcza młodzi, którzy nie biorą przykładu ze swoich rodziców przetrzymujących spore zasoby pieniędzy na kontach nieoprocentowanych.
  • Efekt. W „ubankowionym” społeczeństwie, jakim są Polacy, łatwiejszy dostęp do inwestycji może być kluczowy przy wyborze potencjalnej oferty danego banku. Drobni inwestorzy muszą jednak uważać, by nie ulec finansowym szarlatanom.
PKO Reklamy

Z Adrianem Adamowiczem, członkiem zarządu VeloBanku ds. bankowości detalicznej, porozmawialiśmy w trakcie Impactu. Wśród tematów poruszonych w dyskusji nie mogło zabraknąć wątku dotyczącego niedawno ogłoszonego przejęcia części detalicznej (czyli obsługującej klientów indywidualnych oraz mikrofirmy) Citi Handlowego, ale nie ograniczyła się ona tylko do tego.

Dopytywany przez Damiana Szymańskiego, redaktora naczelnego Biznes Enter, przedstawiciel banku ujawnił, ile osób loguje się codziennie do swoich kont bankowych, a także jakie spojrzenie na oszczędzanie mają młodzi Polacy.

Detal Citi Handlowego w rękach VeloBanku. „Z przejmowanego stał się przejmującym”

Rozmowa rozpoczęła się od najważniejszej kwestii z perspektywy klientów Citi Handlowego. Przedstawiciel VeloBanku kilkukrotnie ocenił, że to „spore wydarzenie” dla jego firmy, ale i dla całego sektora.

Pamiętam, jak jeszcze parę lat temu wydawało się, że rynek bankowy jest nudny – tylko regulacje, regulacje, nic innego się nie dzieje. I nagle, łup, pojawił się VeloBank. Później ten VeloBank z przejmowanego stał się przejmującym. A za chwileczkę mamy wchodzący UniCredit, znów wskakujący do naszego kraju. Nagle coś zaczęło się dziać, prawda? To jest dopiero dynamika i ruch w interesie.

Adrian Adamowicz, członek zarządu VeloBanku ds. bankowości detalicznej, w rozmowie z Biznes Enter

Nasz rozmówca jednocześnie zapewnił, że klienci Handlowego mogą spodziewać się, że w ich obsłudze wszystko pozostanie po staremu. Nadal będą obsługiwani przez tych samych menedżerów, z którymi wypracowali sobie relacje przez lata. Nie zostaną też zlikwidowane produkty i usługi, z których obecnie korzystają. Wartością dodaną dla nich będzie dostęp do bankowości cyfrowej VeloBanku, czyli coś, w czym Citi – zdaniem Adamowicza – „był słabszy”.

Całej rozmowy z Adrianem Adamowiczem możesz posłuchać poniżej. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Co istotne, cały proces przejścia pod nowe sztandary ma być prosty dla klientów Citi Handlowego. – Właściwie jedyną rzecz, jaką [klient Citi – przyp. red.] musi zrobić, to w jakikolwiek sposób się z nami skontaktować. Albo zadzwonić, albo wejść do aplikacji naszej, albo do swojej starej aplikacji, albo wejść na stronę internetową. Wystarczy jeden kontakt dowolnym kanałem i wszystko załatwimy – zapewnia członek zarządu VeloBanku.

Ten „jeden kontakt” posłuży do tego, by klienta przeprowadzić przez nowy dla niego system bankowości.

Polacy są „ubankowionym” narodem

Polaków jest coraz mniej, na co wpływa kryzys demograficzny, który nad Wisłą powoli przeradza się w katastrofę. Dla banków oznacza to, że liczba potencjalnych klientów wchodzących na rynek stale się kurczy. A skoro tak, to rywalizacja między nimi skupia się na tym, kto zaoferuje lepsze warunki i usługi tym, którzy mają już konto u rywala.

To wiąże się też z regularnym monitoringiem konkurencji. Instytucje finansowe wzajemnie „podpatrują” swoje oferty, ale także aplikacje i starają się jak najszybciej wdrożyć nowinkę, którą pochwalił się inny bank. Ma to znacznie o tyle, że pojawia się na rynku coraz większa grupa klientów świadomych, że w sektorze toczy się o nich walka. Nie mają więc problemu, by „przepłynąć” do tej firmy, która oferuje im korzystniejsze warunki, lepszą aplikację i obsługę cyfrową. A najlepiej jeszcze coś ekstra.

Jest tak, że każdy Polak ma też dwa czy trzy rachunki, prawda? Jesteśmy jednym z najbardziej „ubankowionych” w ogóle społeczeństw na świecie.

Adrian Adamowicz, członek zarządu VeloBanku ds. bankowości detalicznej, w rozmowie z Biznes Enter

Oszczędzanie po nowemu. Młodzi robią to inaczej niż ich rodzice

Dzisiejsza bankowość zresztą niemal w całości zeszła do poziomu aplikacji. Witryny internetowe banku odwiedzamy tylko wtedy, gdy musimy załatwić jakąś „większą sprawę”. Wszystkie pozostałe robimy z poziomu smartfona, który stale mamy przy sobie.

Przedstawiciel VeloBanku w rozmowie z Biznes Enter zdradził, że dla banków istotny jest też wskaźnik tzw. heavy users, czyli osób logujących się codzienne do apki nawet po kilkadziesiąt razy. W Velo jest ich kilkadziesiąt tysięcy. Z kolei osób, które raz w miesiącu korzystają z bankowości cyfrowej, jest ok. 600 tys.

Regularnie apkę odwiedzają przede wszystkim klienci inwestujący czy wymieniający waluty. Jest ich zresztą coraz więcej. – I bardzo dobrze, bo rzeczywiście pieniędzy na ROR-ach [Rachunek Oszczędnościowo-Rozliczeniowy, czyli konto osobiste w banku – red.] czy nieoprocentowanych kontach mamy bardzo dużo. One sobie leżą, a nie pracują. Więc fajnie, że coś tutaj Polacy zaczęli w tym temacie działać – zaznacza Adrian Adamowicz.

Co istotne, w społeczeństwie zapanowała pewna moda na oszczędzanie poprzez inwestowanie. TikTok, ale i inne media społecznościowe, wręcz pękają w szwach od materiałów mikro- i małych inwestorów przechwalających się swoimi sukcesami. To wpływa na wyobraźnię ich obserwatorów, co sprzyja powstawaniu nowej fali Polaków „zadziorniejszych” inwestycyjnie.

Ciekawa sprawa, że młode pokolenie, właśnie ci młodsi, są bardzo zainteresowani i często już inwestują drobne sumy. Czasami robią to, można powiedzieć, nie w sposób najbardziej idealny, bo korzystają właśnie z różnych tutaj coachów, mentorów czy z TikToka.

Adrian Adamowicz, członek zarządu VeloBanku ds. bankowości detalicznej, w rozmowie z Biznes Enter

Niestety, czasem tego typu „motywatorzy” zachęcają do inwestycji w aktywa, dzięki którym mogą sami zarobić. Dlatego przy inwestowaniu należy zachować ostrożność i wcześniej zapoznać się z potencjalnym ryzykiem. A na pewno nie ufać zbyt łatwo finansowym szarlatanom.

Oprac. Krystian Rosiński

Zdjęcie główne: Grafikę stworzył Sylwester Kluszczyński

Motyw