
Demotywacja, brak sił, niechęć do pracy a czasem i gorsze objawy, takie jak ból brzucha czy mdłości. Część z was mogła się z nimi mierzyć na samą myśl o tym, że jutro znów trzeba będzie się „użerać” z nim – toksycznym szefem. Badania wykazują, że nie jesteście sami. Na takich przełożonych trafiła większość pracujących. A ich wpływ na waszą pracę, jak i wszystkich wokół, jest niebagatelny. Negatywnie odbierane zachowania menedżera mogą mieć realny wpływ na obniżone przychody całej firmy.
- Teza. Toksyczny management sprawia, że pracownikom odechciewa się poprawiać, a to przekłada się na wyniki całej firmy. To oznacza, że naciskający szefowie mogą osiągać efekt odwrotny od zamierzonego.
- Dowód. Taką tezę przynosi szereg badań dotyczących jakości zarządzania w firmach. Jedno z nich wskazało, że zatrudniony zadowolony ze swej pracy osiąga wyższą o 25 proc. sprzedaż na godzinę.
- Efekt. Współczesne zarządzanie coraz mniej polega na „wyżyłowaniu” do granic zasobów pracownika, a coraz bardziej na stworzeniu takich warunków pracy, by podwładny w swobodnej atmosferze mógł uwolnić w pełni swój potencjał.
Management. Oto jak zadbać o właściwą atmosferę w pracy. Spis treści
Toksyczni szefowie to tacy, których sama obecność wokół od razu zmienia atmosferę. Których e-maile wywołują niepokój. Przy których nawet tym najbardziej elokwentnym odbiera mowę – i to nie w pozytywnym znaczeniu tego zwrotu. Po prostu boją się odezwać, żeby przypadkiem nie „podpaść”. Zresztą zwierzchnicy ci często przerywają, ale też np. pomijają wkład innych w dany projekt czy zamykają ścieżki rozwoju podwładnym.
Większość (87 proc.) przyznaje, że na pewnym momencie swojej kariery miała do czynienia z przynajmniej jednym toksycznym menedżerem – wynika z ankiet od ponad 8,4 tys. osób zebranych w 2023 r. przez FlexJobs. Co więcej, nawet liderzy mający dobre intencje, mogą dopuszczać się zachowań umniejszających wartości innych.
Tak toksyczny szef wpływa na swoich pracowników
Kwestii toksycznych szefów w artykule na The Conversation Europe przyjrzeli się:
- Kristina Shea, doktorantka na RCSI University of Medicine and Health Sciences;
- Christian van Nieuwerburgh, profesor coachingu i psychologii pozytywnej na RCSI;
- Kim Cameron, emerytowany profesor zarządzania i organizacji na Uniwersytecie Michigan.
Autorzy podkreślają, że przywództwo nie wpływa wyłącznie na to, co ludzie robią w ramach swoich obowiązków, ale także na to, jak postrzegają swoje obowiązki i siebie samych, co już wykazano w badaniach. „Innymi słowy, liderzy ponoszą odpowiedzialność za środowisko psychologiczne, które tworzą” – wskazują.
Badacze zapytali 273 pracowników o ich odczucia związane z toksycznym managementem. Odpowiedzi stanowią poważne ostrzeżenie dla szefów, którzy powinni mieć większe baczenie na swoje zachowania, żeby nie „zajechać” własnych podwładnych. Zachowania toksyczne mają negatywny wpływ na emocje, zaangażowanie, ale także na relacje, poczucie sensu czy osiągnięcia.
Najwidoczniejszy był wpływ na nastawienie i zdrowie fizyczne. Pracownicy zmagający się ze złymi zachowaniami „bossów” stwierdzili, że odczuwają mniejszą satysfakcję z pracy i mniejsze poczucie celu. A to w długiej perspektywie przekłada się na wyniki osiągane tak przez pojedynczego pracownika, jak i cały pion, w którym pracuje.
W jednym z badań udowodniono, że pracownik zadowolony z miejsca pracy osiąga sprzedaż na godzinę wyższą o jedną czwartą. W innym zaś udało się wykazać, że zaspokojenie potrzeb emocjonalnych i poczucia wartości (wraz z wykonywaniem wartościowej pracy) mogą być wyższymi miernikami wydajności w oczach pracowników niż wynagrodzenie.
Oto jak rozprzestrzenić pozytywną energię w miejscu pracy
Badacze podkreślają, że w firmach istnieje coś, co nazywa się „zarażaniem emocjonalnym”. To proces, w którym emocje i nastoje przenoszą się między ludźmi poprzez codzienne interakcje. Co istotne, w organizacjach największy wpływ na to „zarażanie” mają liderzy. To oni swoją codzienną postawą decydują czy wśród zatrudnionych będą się rozchodzić pozytywne, czy negatywne emocje.
Trójka naukowców w swoich badaniach skupiła się nad zjawiskiem znanym jako „pozytywnie energetyzujące przywództwo” (PEL). Należy je rozumieć jako zarządzanie w taki sposób, by wzmacniać potencjał innych, co pozwoli im osiągać ponadprzeciętne rezultaty.
Liderów tych można zdefiniować w dwóch wymiarach. Pierwszym z nich jest energia relacyjna – rodzaj energii, który powstaje poprzez interakcję. Na przykład menedżer, który wita członków zespołu, pytając o ich weekend, słucha odpowiedzi i pamięta je w kolejnym tygodniu, może wygenerować więcej energii relacyjnej w ciągu trzech minut niż lider, który wysyła dziesiątki e-maili w ciągu dnia.
Kristina Shea, Christian van Nieuwerburgh, Kim Cameron w artykule dla The Conversation Europe
Drugim wymiarem jest zachowanie określane przez nich jako „cnotliwe”. Dotyczy wyrażania wdzięczności, demonstrowania uczciwości, oferowania wsparcia i traktowania innych z szacunkiem. Poświęcenie czasu pracownikom jest często najskuteczniejszym sposobem na budowanie więzi i wzmacnianie relacji.
Jak zatem rozprowadzać pozytywną energię? Przede wszystkim należy podchodzić do interakcji z myślą, jak można sprawić, by druga osoba czuła się kompetentna i doceniona. Po drugie ważne jest zadbanie o własne samopoczucie. Po trzecie zaś – należy prosić pracowników o informację zwrotną dotyczącą własnego wpływu i ich oceny naszych zachowań. Ta wiedza pozwoli udoskonalić i rozwinąć własne umiejętności przywódcze.
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Zdjęcie główne: Ketut Subiyanto / Pexels
