Partnerzy merytoryczni
Donald Tusk w garniturze przemawia na tle polsko-unijnych flag. Obok niego w kółku Piotr Szumlewicz przemawiający na wiecu

„Mam żal do obecnego rządu, bo idzie ścieżką PiS”. Przewodniczący Związkowej Alternatywy w szczerej rozmowie z Biznes Enter

– Jako osoba, która w październiku 2023 r. głosowała za polityczną zmianą, muszę otwarcie i z dużą przykrością powiedzieć, że jeśli chodzi o podejście do dialogu społecznego i rynku pracy, to różnica między obecną i poprzednią ekipą jest relatywnie niewielka – mówi w rozmowie z Biznes Enter Piotr Szumlewicz. Przewodniczący Związkowej Alternatywy określa samego siebie „patriotą instytucjonalnym” i w obronę bierze pracowników skarbówki za historię z mandatem za pizzę z krewetkami, z których – jego zdaniem – powinniśmy być dumni. Tłumaczy też, dlaczego wyrok sądu ws. zwolnienia związkowca w Sii Polska jest „połowicznym, ale jednak zwycięstwem”.

  • Teza. Sporo się dzieje wokół Związkowej Alternatywy. Przedstawiciele tej organizacji w ostatnich dniach bronili funkcjonariuszy skarbówki przed atakami m.in. Krzysztofa Stanowskiego, a do tego sąd wydał wyrok w głośnej sprawie zwolnienia związkowca przez firmę Sii Polska. W rozmowie z Biznes Enter Piotr Szumlewicz odnosi się do wszystkich tych kwestii.
  • Dowód 1. – Wypowiedzi Krzysztofa Stanowskiego są bardzo szkodliwe dla polskiej debaty publicznej. To populistyczny hejt oparty na półprawdach i manipulacjach – mówi przewodniczący Związkowej Alternatywy o słowach założyciela Kanału Zero dotyczących funkcjonariuszki KAS, która nałożyła mandat na pizzerię. Uważa też, że jeśli ktoś obchodzi w jakikolwiek sposób przepisy, to zasługuje na karę, gdyż jest nieuczciwą konkurencją.
  • Dowód 2. Orzeczenie sądu w sprawie zwolnienia związkowca przez Sii Polska nazywa „połowicznym zwycięstwem”. Z jednej strony sąd uznał, że decyzja ta była bezprawna i zasądził odszkodowanie, ale z drugiej – jest ono na niskim poziomie. Do tego firma nie musi przywracać związkowca do pracy.
  • Efekt. Piotr Szumlewicz apeluje o wzmocnienie związków zawodowych jako instytucji. Ocenia, że jeśli miałyby one silniejszą pozycję, to nie byłoby potrzeby utrzymywania aż tak dużej ochrony prawnej dla ich liderów. W jego opinii umocniłyby je przede wszystkim powszechne układy zbiorowe.

Krystian Rosiński, Biznes Enter: Czy Polakom potrzebne są w ogóle jeszcze związki zawodowe?

Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa: Zdecydowanie. Potrzebne są silniejsze związki zawodowe i z większymi kompetencjami.

Dlaczego?

Obecna ustawowa rola związków jest niestety nieco patologiczna. Mianowicie relatywnie dużą ochronę mają liderzy związkowi, podczas gdy związki zawodowe jako organizacje posiadają niewielkie uprawnienia. Warto byłoby odwrócić te proporcje. Związki powinny być znacznie silniejsze, a liderzy wtedy nie musieliby mieć aż takiej ochrony.

Co więc należałoby zrobić?

Wzmocnieniem ruchu związkowego byłoby przede wszystkim rozpowszechnienie układów zbiorowych. Zasięg pracowników i firm objętych tego typu układami jest w naszym kraju najniższy w całej Unii Europejskiej. To właśnie głównie przez to nasz rynek pracy jest bardzo zderegulowany, ścieżka kariery zawodowej w Polsce jest nieprzewidywalna, a stawki na tym samym stanowisku – także w sektorze publicznym – mocno zróżnicowane. I to jest kluczowa patologia – również w głośno dyskutowanej ostatnio branży medycznej.

W krajach Europy Zachodniej sektor publiczny jest zazwyczaj w 100 proc. objęty układami zbiorowymi. Dla pracowników to gwarancja, że na tych samych stanowiskach będą mieli to samo wynagrodzenie, a ich ścieżka kariery będzie bardziej przewidywalna.

Nie ma dyskryminacji, nie ma „kolesiostwa”, a przynajmniej są one znacznie bardziej ograniczone. I właśnie dlatego ustawowa rola związków zawodowych powinna być znacznie silniejsza – bo to związki wraz z organizacjami pracodawców zawierają układy zbiorowe.

„Połowiczne zwycięstwo” ws. zwolnienia w Sii Polska

Przy tym pytaniu myślałem o historii pracownika zwolnionego dyscyplinarnie przez Sii Polska za to, że założył związek. Jego los może zniechęcać Polaków do zrzeszania się w ich strukturach.

Pamiętajmy, że zgodnie z ustawą o związkach zawodowych utrudnianie działalności związkowej podlega w Polsce odpowiedzialności karnej. Jednak – co mówię z przykrością – bardzo trudno znaleźć jakikolwiek wyrok na tym obszarze. Choć te przepisy mają swoje umocowanie też w art. 12 i 59 Konstytucji*, to prokuratura lekceważy utrudnianie działalności związkowej. Śledczy nie podejmują postępowań na tym polu, bo uznają, że mają one niską szkodliwość społeczną. Osobną kwestią jest, że sprawy dotyczące przywrócenia do pracy działacza związkowego trwają długo – średnio dwa-trzy lata, a w Warszawie niekiedy i cztery. Więc z tej perspektywy pana intuicja jest słuszna.

Z drugiej strony Krystian Kosowski, nasz działacz w Sii Polska, choć był ofiarą, to jednak słusznej sprawy, bo historia jego zwolnienia dosyć szeroko się rozeszła. Wiele osób zobaczyło, jak patologicznie mogą działać niektórzy pracodawcy. Zdecydowana większość społecznej sympatii była po stronie Kosowskiego. Na prezesa firmy natomiast spadła krytyka za antyzwiązkową postawę, a zły rozgłos wpłynął też na wizerunek i kondycję firmy, co zresztą sama otwarcie przyznawała. W świat poszedł więc jasny przekaz, że nie opłaca się prześladować liderów związkowych.

Piotr Szumlewicz w garniturze, z poważnym wyrazem twarzy.
Na zdjęciu Piotr Szumlewicz, Przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa. Fot. Materiały prasowe / Związkowa Alternatywa

W ostatnim czasie był wyrok sądu drugiej instancji w tej sprawie. Sii Polska musi zapłacić odszkodowanie za zwolnienie, ale nie musi przywracać związkowca do pracy. Jak to interpretować?

Jest to połowiczne, ale jednak zwycięstwo. Nie widziałem jeszcze pisemnego uzasadnienia decyzji, niemniej sąd orzekł jednoznacznie, że doszło do złamania przepisów – Kosowski został zwolniony bezprawnie. Sędziowie obydwu instancji mieli taką samą interpretację zdarzeń z 2022 r. Ze zdumieniem odebrałem deklarację firmy o tym, że jest dumna z wyroku i „pochwaliła się” nim nawet w swoich mediach społecznościowych. Przecież nie dość, że przegrała, to sąd jasno orzekł, że Sii Polska złamało przepisy.

Natomiast wysokość odszkodowania dla Krystiana Kosowskiego jest relatywnie niska. Do tego nie został przywrócony do pracy, dlatego nie można oceniać tego wyroku jako pełnego zwycięstwa. To, co mnie jednak szczególnie niepokoi, to fakt, że Sii Polska zwolniło pracownika, złamało prawo, co potwierdziły sądy obu instancji, a prezes pozostał de facto bezkarny. Nie zapłaci żadnej grzywny, a wyłącznie relatywnie niewielkie odszkodowanie. Odpowiedzialność w tym wypadku jest jasna i kara dla prezesa Sii Polska powinna być znacznie bardziej dotkliwa. Być może zatem warto by zmienić przepisy w kierunku większej odpowiedzialności prawnej i finansowej dla nieuczciwych pracodawców.

Czyli jest to sygnał, że walka ze związkami się opłaca?

Nie do końca. Jak mówiłem, Sii Polska samo przyznało, że w wyniku tej afery firma straciła nie tylko wizerunkowo, ale też finansowo. Sii zresztą obwiniało za ten stan rzeczy Związkową Alternatywę, ale prawda jest taka, że media po prostu rekonstruowały przebieg wydarzeń i opisywały, w jaki sposób Kosowski został zwolniony.

Z jednej strony tego typu wyrok może zachęcać niektórych – nieuczciwych, podkreślmy to – pracodawców do antyzwiązkowych działań, ale z drugiej strony jest to też ostrzeżenie dla wszystkich firm, że jeśli chcą zadbać o swój wizerunek, to powinny przestrzegać przepisów w relacjach ze związkami zawodowymi.

Natomiast jestem zdania, że za utrudnianie działalności związkowej powinna być odpowiedzialność karna. To jeden z naszych postulatów.

A co zatem będzie ze Związkową Alternatywą w Sii Polska?

To pytanie bardziej do Krystiana Kosowskiego, który jest zakładowym przewodniczącym związku. Przypomnę, że zgodnie z ustawą o związkach zawodowych nie trzeba być pracownikiem danej firmy, żeby być w niej liderem związkowym. Oczywiście zapraszamy wszystkich pracowników Sii Polska do naszego związku.

Co ciekawe, po aferze związanej ze zwolnieniem Kosowskiego, wstąpiło do nas sporo pracowników z szeroko rozumianej branży wysoko rozwiniętych technologii, w tym przystąpił do nas Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Korporacji. Brutalny atak na nasz związek dał więc taki rozgłos, że zaczęliśmy działać w kilku nowych firmach.

Nie ma dialogu ze związkami. „Ten rząd idzie ścieżką PiS-u”

Porozmawiajmy zatem o sytuacji na polskim rynku pracy. Z jednej strony słychać o coraz większej grupie firm decydujących się na zwolnienia grupowe, a z drugiej – rząd i eksperci przekonują, że sytuacja wciąż jest stabilna i nie ma się czego obawiać. Czy zatem możemy zachować spokój?

Nie możemy – choćby w ostatnich tygodniach są podejmowane decyzje bardzo niekorzystne dla polskiego rynku pracy. Mam tu na myśli bardzo niską waloryzację płac w sferze budżetowej i brak jakiegokolwiek pomysłu na regulacje płacowe w sferze samorządowej. A to ważne kwestie, bo dla lokalnych rynków pracy wielu mniejszych miejscowości punktem odniesienia w kontekście płac są właśnie wynagrodzenia w budżetówce i samorządzie. Urzędy miasta, placówki ZUS-u, domy pomocy społecznej to lokalni pracodawcy, którzy wyznaczają standardy pracy i płacy w regionie. W momencie, gdy podwyżki są u nich zamrażane lub pensje rosną bardzo wolno, jest to sygnał dla prywatnych firm, że mogą robić to samo.

I ganicie za to rząd?

Związkowa Alternatywa bardzo krytycznie ocenia propozycję rządu o waloryzacji płac w budżetówce na poziomie 3 proc., jak i to, że w zasadzie nie ma żadnych systemowych propozycji płacowych dla pracowników samorządów. Zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w trudnych czasach. Wciąż toczy się wojna za naszą wschodnią granicą, do tego dochodzą cła ze strony Stanów Zjednoczonych i konflikt na Bliskim Wschodzie, z którym związana jest blokada cieśniny Ormuz i globalny wzrost cen energii. W tej sytuacji władza powinna znacznie bardziej dbać o administrację publiczną, a niestety tego nie robi.

Do tego dochodzi brak koordynacji między systemem szkolnictwa a rynkiem pracy. To zresztą łączy kolejne polskie ekipy rządzące. Co roku pojawia się „Barometr zawodów” pokazujący, na jakie zawody jest zapotrzebowanie w Polsce, a na jakie nie. Niestety polityka kolejnych rządów nie wzmacnia zawodów, na które jest największe zapotrzebowanie, takich jak np. pracownicy pomocy społecznej. Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, więc popyt na usługi opiekuńcze będzie szybko rosnąć. Natomiast rząd, czy raczej kolejne rządy, w ogóle tego nie widzą.

Ostatnią kwestią jest wspomniany wcześniej brak branżowych układów zbiorowych, co sprawia, że są gigantyczne nierówności na tych samych stanowiskach, także w sektorze publicznym.

Obecny rząd jednak uchwalił przepisy ułatwiające zawieranie układów zbiorowych. Do tego zabierał się za nowelizacje przepisów dotyczących związków zawodowych, a ostatnio wzmocnił Państwową Inspekcję Pracy. A zatem można by uznać, że rządzący zdiagnozowali problemy. Czy jednak uznajecie ich propozycje za wystarczające?

Niestety nie. Mam poczucie, że niestety ten rząd rozczarowuje, bo idzie ścieżką wytyczoną przez Prawo i Sprawiedliwość.

PiS miało swój związek zawodowy – Solidarność, będącą strategicznym sojusznikiem tej partii, natomiast obecne kierownictwo Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma swojego sojusznika w postaci OPZZ. Nie ma systemowych rozwiązań wzmacniających rolę dialogu społecznego. Widzimy tylko pojedyncze gesty wobec poszczególnych central związkowych – tych, które akurat są w sojuszu z rządzącymi.

Zmiana regulacji dotyczących Państwowej Inspekcji Pracy jest krokiem w dobrym kierunku, ale zdecydowanie zbyt małym. Obawiam się zresztą, że nowe przepisy mogą okazać się fikcją, bo choć nakładają one nowe obowiązki na PIP i sądy pracy, to nie rozwiązują kluczowego problemu tych instytucji. Obie zmagają się z niedoborami kadrowymi i przez to ich postępowania toczą się bardzo długo. Dlatego właśnie mogą nie udźwignąć obecnej reformy. Natomiast wspomniana przez pana reforma układów zbiorowych niestety jest zmianą kosmetyczną.

To może chociaż dialog z tym rządem stoi na lepszym poziomie od poprzedniego? Rada Dialogu Społecznego przestała być fasadą?

Obecny rząd deklarował nowe otwarcie, transparentny dialog i równe traktowanie partnerów społecznych. Niestety nic takiego się nie dzieje. W gruncie rzeczy mamy kontynuację złych praktyk PiS-u. Resort rodziny w zasadzie nie prowadzi z nami dialogu – nie mieliśmy żadnego oficjalnego spotkania z jego przedstawicielami, a na większość pism nie dostajemy odpowiedzi. Rozmowa, jeśli można ją tak nazwać, toczy się poprzez silną presję medialną lub walki w sądzie. Nie powinno tak być.

Jako osoba, która w październiku 2023 r. głosowała za polityczną zmianą, muszę otwarcie i z dużą przykrością powiedzieć, że jeśli chodzi o podejście do dialogu społecznego i rynku pracy, to różnica między obecną i poprzednią ekipą jest relatywnie niewielka.

Jeśli zaś chodzi o Radę Dialogu Społecznego, to jej grzechem pierworodnym jest to, że stanowi ona ciało konsultacyjne, a nie decyzyjne. Dlatego RDS był fasadą za rządów PiS-u i jest nią też dzisiaj.

Fundusze unijne są szansą dla polskiego rynku pracy

A jakie obserwujecie tendencje, jeśli chodzi o sytuację pracowników i stabilność zatrudnienia w Polsce?

W ostatnich miesiącach nieznacznie, ale jednak wzrosło bezrobocie. Nadal jest ono stosunkowo niskie, ale są powiaty, gdzie przekracza 10 proc. i nie ma systemowych działań władz publicznych, żeby zmniejszyć nierówności terytorialne. To zresztą jest większy problem – nie ma żadnej strategii na systemowe zmniejszanie nierówności pomiędzy poszczególnymi regionami kraju.

Co pan ma na myśli?

Mieszkam w Warszawie i widzę przepaść między nią a tzw. obwarzankiem. Stolica należy do najbardziej rozwiniętych części Polski, podczas gdy jej otoczenie – do najbiedniejszych. Ogólnie jednak Polska jest krajem, w którym bezrobocie od wielu lat utrzymuje się na dość niskim poziomie i wątpię, by w najbliższych latach doszło do tąpnięcia. Co nie zmienia faktu, że rząd nie ma pomysłu na nadanie nowej jakości naszemu rynkowi pracy. Stabilność pracy też jest stosunkowo niska – wciąż mamy olbrzymią skalę umów cywilno-prawnych i fikcyjnego samozatrudnienia.

Jak zatem nadać tę nową jakość?

O układach zbiorowych i podwyżkach w budżetówce już mówiłem, dlatego dorzucę jeszcze jedną kwestię – fundusze unijne. Tu się prawdopodobnie wyróżniam na tle innych liderów związków zawodowych, ale uważam, że są one wielką szansą dla polskiego rynku pracy. Boleję nad tym, że Polska tak krytycznie odnosi się do systemowych planów Unii Europejskiej dotyczących np. systemu ETS2, do którego właściwie wszyscy – od Grzegorza Brauna po Adriana Zandberga – są negatywnie nastawieni. ETS2 zakłada m.in. stworzenie i finansowanie Społecznego Funduszu Klimatycznego, w ramach którego Polska miałaby dostać na początek 50 mld zł na termomodernizację. I to nie byłyby kredyty, ale po prostu nowe fundusze.

A termomodernizacja na masową skalę to są dziesiątki tysięcy miejsc pracy w ramach zamówień publicznych, nie wspominając o poprawie komfortu życia mieszkańców. Żałuję, że ten temat praktycznie nie istnieje w debacie publicznej.

Boli mnie też, że tak mało się mówi o wpływie funduszy unijnych na rynek pracy. Wszak pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, choć części opinii publicznej kojarzą się z jachtami, w większości idą na inwestycje, które z kolei generują zamówienia publiczne i w konsekwencji nowe miejsca pracy. A zatem wykorzystanie wszystkich instrumentów i programów unijnych zwiększa szansę na jakościowy skok dla naszego rynku pracy. To już widać przy programie SAFE. Niezależnie od jego oceny każdy musi przyznać, że pieniądze z niego przyczynią się do powstania nowych miejsc pracy, do zwiększenia zasobów w ramach zamówień publicznych i będą nowym bodźcem inwestycyjnym. Dlatego liczę na to, że rząd nie zaprzepaści szansy, jaką dają fundusze unijne.

„Powinniśmy być dumni ze skarbówki”

Nie możemy nie poruszyć kwestii mandatu od funkcjonariuszki Krajowej Administracji Skarbowej za pizzę z krewetkami. Mam wrażenie, że Agata Jagodzińska, członkini waszego związku, niemal w pojedynkę broni pracowników skarbówki przed powszechną krytyką. Nie macie żalu do KAS o to, że niewystarczająco wspiera własnych pracowników?

Jestem patriotą instytucjonalnym. Szanuję i cenię Krajową Administrację Skarbową, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, całą administrację państwową i samorządową, szanuję urzędników i ich ciężką pracę. W związku z tym żałuję, że skarbówka i ZUS mają tak złą prasę, tym bardziej że obie te instytucje funkcjonują coraz lepiej. Weźmy na przykład rozliczenie PIT-u. To, że możemy rozliczyć się z fiskusem w ciągu 30 sekund w internecie, nie jest powszechnym standardem; niewiele krajów oferuje tego typu usługi. My mamy tę usługę od lat.

Dlatego uważam, że wypowiedzi Krzysztofa Stanowskiego są bardzo szkodliwe dla polskiej debaty publicznej. To populistyczny hejt oparty na półprawdach i manipulacjach, a zarazem zaniżanie standardów dziennikarskich. Stanowski niestety robi wiele, oby obniżyć poziom debaty publicznej i populistycznie szczuje przeciwko ciężko pracującym urzędnikom.

KAS złożyła zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.

I słusznie. W tym wypadku jesteśmy na wspólnym froncie z Ministerstwem Finansów przeciwko tym agresywnym wypowiedziom. Zwłaszcza że urzędniczka, do której były one skierowane, wykonywała tylko swoje obowiązki i robiła to w sposób prawidłowy. Nie złamała żadnych przepisów, lecz je egzekwowała. Pamiętajmy też o tym, że jeżeli ktoś łamie przepisy podatkowe, to jest nieuczciwą konkurencją dla wszystkich, którzy ich przestrzegają. To samo dotyczy niepłacenia VAT czy innych podatków lub składek. Dziwię się, że środowisko pracodawców nie wyraziło solidarności z pracownikami KAS, bo to przecież w ich interesie, aby polskie państwo uderzało w nieuczciwą konkurencję. Wszyscy przecież chcemy żyć w kraju, w którym opłaca się być uczciwym.

No ale jednak cała sprawa dotyczy mandatu nałożonego na jednego z przedsiębiorców.

Spójrzmy zatem na dane. Wynika z nich, że całym w 2025 r. z VAT-u wpłynęło do budżetu państwa ponad 300 mld zł. Z kolei łączna kwota ustaleń działań kontrolnych skarbówki to ok. 19 mld zł, a 6,5 mld zł dotyczy kontroli celno-skarbowych. Natomiast mandaty wystawiane w ramach nabyć sprawdzających w 2025 r. łącznie przyniosły zaledwie 28 mln zł. Innymi słowy, jest to margines działania skarbówki, bo ta kwota stanowi ok. 0,15 proc. tego, co egzekwuje KAS. Cała ta sprawa odwraca uwagę od tego, co naprawdę ważne.

Skądinąd uważam, że jako społeczeństwo powinniśmy być dumni z funkcjonowania skarbówki i jej urzędników. Z danych KAS wynika, że spada liczba kontroli, a rośnie liczba wyegzekwowanych środków. Moim zdaniem to sukces Krajowej Administracji Skarbowej, bo okazuje się, że coraz lepiej diagnozuje ona potencjalne problemy i kontroluje przede wszystkim te firmy, które łamią prawo. A chyba wszyscy byśmy chcieli, by organy kontroli zajmowały się głównie osobami omijającymi przepisy.

Z drugiej strony nie ma pan poczucia, że tutaj mieliśmy do czynienia z pomyłką przedsiębiorcy? I że można było mu urządzić „pogadankę”, upomnieć go, a niekoniecznie od razu nakładać mandat?

KAS jest instytucją łatwą do krytykowania, bo jej operacje kontrolne obejmuje tajemnica skarbowa. Gdyby udostępniono pełny wynik kontroli tej konkretnej pizzerii, to zrobiłaby się afera, że skarbówka łamie przepisy i ujawnia tajemnice handlowe przedsiębiorstwa. Natomiast pamiętajmy, że nie wiemy, dlaczego akurat ten lokal był wytypowany do kontroli i dlaczego mandat był w wysokości 2,5 tys. zł. Za tymi decyzjami mógł stać szereg przesłanek, których nie znamy, ale gdybyśmy o nich wiedzieli, to przypuszczalnie cała ta historia ułożyłaby się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Skarbówka podejmuje szereg różnych działań kontrolnych i – podkreślę to jeszcze raz – nabycia sprawdzające są marginesem jej działalności. Być może było tak, że przy okazji innej kontroli urzędnicy „namierzyli” tę pizzerię, dostrzegli szereg nieprawidłowości, a finalne nabycie sprawdzające było tylko podsumowaniem szeregu działań.

Poza tym, jeżeli ktoś zakłada pizzerię, to powinien wiedzieć, jakie stawki powinien płacić. Przy opodatkowaniu pizzy nie ma wielu wykluczających się interpretacji podatkowych, więc wyliczenie należnych danin nie jest skomplikowane. Mamy do czynienia z jasnymi przepisami. Zresztą, jeżeli ktoś zakłada lokal gastronomiczny, to jego rolą jest dowiedzieć się, jakie powinien płacić stawki VAT za konkretne towary. Nie mogę uwierzyć, że właściciel pizzerii nie wiedział, jakie stawki VAT go obowiązują. Sugerowanie rzekomej niewiedzy części polskich przedsiębiorców jest ich ośmieszaniem. Tak jakby ktoś jechał po terenie zabudowanym 150 km/h i potem tłumaczył, że nie znał limitów prędkości. Jeżeli ktoś zakłada biznes, to jego obowiązkiem jest znajomość obowiązujących przepisów.

Rozmawiał Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter


*Artykuły Konstytucji, które przywołuje Piotr Szumlewicz, brzmią następująco:

Art. 12. Zasada wolności tworzenia związków zawodowych, zrzeszeń i fundacji
Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania związków zawodowych, organizacji społecznozawodowych rolników, stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobrowolnych zrzeszeń oraz fundacji.

Art. 59. Zasada wolności związków zawodowych
1. Zapewnia się wolność zrzeszania się w związkach zawodowych, organizacjach społecznozawodowych rolników oraz w organizacjach pracodawców.
2. Związki zawodowe oraz pracodawcy i ich organizacje mają prawo do rokowań, w szczególności w celu rozwiązywania sporów zbiorowych, oraz do zawierania układów zbiorowych pracy i innych porozumień.
3. Związkom zawodowym przysługuje prawo do organizowania strajków pracowniczych i innych form protestu w granicach określonych w ustawie. Ze względu na dobro publiczne ustawa może ograniczyć prowadzenie strajku lub zakazać go w odniesieniu do określonych kategorii pracowników lub w określonych dziedzinach.
4. Zakres wolności zrzeszania się w związkach zawodowych i organizacjach pracodawców oraz innych wolności związkowych może podlegać tylko takim ograniczeniom ustawowym, jakie są dopuszczalne przez wiążące Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowe.


Zdjęcie główne: KPRM / Flickr, Materiały prasowe / Związkowa Alternatywa

Motyw