
Od początku roku Inspekcja Pracy przeprowadziła ponad 600 kontroli w sklepach Dino. Efekt? W ponad 80 proc. z nich inspektorzy dopatrzyli się jakichś nieprawidłowości – wynika z odpowiedzi Głównego Inspektoratu Pracy na pytania Biznes Enter. Spółka znalazła się w trudnej sytuacji wizerunkowej, a do tego jest skonfliktowana z częścią własnej załogi, która szykuje się do strajku generalnego.
- Teza. Kłopoty związane ze zbyt niskimi temperaturami w sklepach Dino wracają do sieci ze zdwojoną siłą. Po skonfliktowaniu się z częścią związków zawodowych praktyki firmy są teraz dokładnie prześwietlane przez Państwową Inspekcję Pracy.
- Dowód. Inspektorzy rozliczyli już ponad 600 kontroli i w ponad 80 proc. ze sprawdzonych placówek dopatrzyli się jakichś uchybień. Efektem jest ponad 1850 decyzji nakazowych dotyczących zmiany praktyk i sposobu funkcjonowania skontrolowanych punktów.
- Efekt. Dino od początku roku znalazło się w niezwykle trudnej sytuacji. Spółka zmaga się z kumulacją kryzysów: od konfliktu z częścią własnej załogi, po kontrole Inspekcji Pracy, na pogarszającej się sytuacji na giełdzie kończąc.
Dino na celowniku Państwowej Inspekcji Pracy. Oto efekty. Spis treści
Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy szykują wielką manifestację przed siedzibą Dino Polska S.A. Pracownicy sieci handlowej mają protestować w Krotoszynie nieprzerwanie przez trzy dni – od 25 do 27 maja. „Będą też kolejne spory zbiorowe, bo problemów jest znacznie więcej, a nikt ze strony spółki nie chce o nich rozmawiać” – zapowiadali na początku miesiąca.
Ponadto organizatorzy podali, że praktykami firmy zainteresowała się Państwowa Inspekcja Pracy, która miała naliczyć ponad 1300 nieprawidłowości w Dino. Czy to prawda? Spytaliśmy u źródła. Oto, czego się dowiedzieliśmy.
Ponad 600 kontroli w sklepach Dino
Redakcja Biznes Enter wysłała pytania do Głównego Inspektoratu Pracy ws. kontroli w Dino Polska. Chcieliśmy dowiedzieć się m.in. ile ich było, jak i tego, czego dotyczyły. W odpowiedzi otrzymaliśmy pismo, które podpisał Mateusz Rzemek, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Pracy.
Na podstawie danych zagregowanych przez Departament Analiz i Statystyki, w Głównym Inspektoracie Pracy, aktualnych na dzień 18.05.2026 r. Okręgowe Inspektoraty Pracy rozliczyły 616 kontroli w sklepach sieci Dino Polska S.A., rozpoczętych zimą po tym, jak do urzędu zaczęły napływać sygnały dotyczące zbyt niskich temperatur na stanowiskach pracy.
Mateusz Rzemek w odpowiedzi na pytania Biznes Enter
W 518 kontrolach inspektorzy wydali środki prawne, a konkretnie decyzje nakazowe. Było ich łącznie 1859 – z czego 1510 zostało przekazane ustnie i wykonane jeszcze w trakcie trwania kontroli. 112 zaś to wnioski zawarte w wystąpieniach pokontrolnych.
Podkreślmy w tym miejscu, że inspektorzy przeprowadzili kontrole w ok. jednej piątej punktów handlowych firmy, gdyż ta pod koniec marca deklarowała, że ma ich 3094. Jednocześnie kontrolerzy mieli uwagi do funkcjonowania aż 84 proc. ze sprawdzanych sklepów.
Oto nieprawidłowości w Dino, które wykryli inspektorzy
Pora wskazać, jakich nieprawidłowości się dopatrzyli. Dotyczyły one przede wszystkim „technicznego bezpieczeństwa pracy”. A mówiąc prościej, w punktach sieci handlowej było zbyt zimno. W niektórych przypadkach dodatkowo kasjerzy byli niezabezpieczeni przed napływem chłodnego powietrza z zewnątrz.
Rzecznik GIP wymienia też takie uchybienie jak niezapewnienie ogrzewania w pomieszczeniach higieniczno-sanitarnych. W skontrolowanych punktach dochodziło też do:
- zastawiania dróg komunikacyjnych;
- niewłaściwego oznakowania dróg;
- nieprawidłowego składowania asortymentu (np. w stosach niegwarantujących im stabilności);
- składowania materiałów w miejscach do tego niewyznaczonych.
Po zakończeniu kontroli pracodawca zobligowany jest do poinformowania inspektora pracy wydającego środki prawne o ich realizacji. Środki prawne ewidencjonowane są w systemach informatycznych Państwowej Inspekcji Pracy. W przypadku braku informacji zwrotnej dotyczącej ich realizacji, inspektorzy pracy mogą wszczynać ponowne kontrole w tym zakresie.
Mateusz Rzemek w odpowiedzi na pytania Biznes Enter
Problemy polskiej sieci handlowej
W trakcie minionej zimy media podawały informacje o spartańskich warunkach w placówkach sieci Dino. W niektórych sklepach odczyty termometrów miały być jednocyfrowe. O jednym z takich przypadków pisał w lutym poseł Adrian Zandberg (Razem), który udał się z interwencją poselską do punktu w Sochaczewie.
W mediach społecznościowych w tamtym czasie aż gęsto było od zdjęć kasjerek pracujących w kurtkach. Dochodziło także do tak kuriozalnych sytuacji, jak np. blokowanie organom państwowym możliwości kontroli placówek firmy. W Biznes Enter analizowaliśmy przyczyny takiej polityki giganta.
Z biznesowego punktu widzenia, kryzys Dino nie wziął się z błędu strategicznego, lecz z radykalnego dokręcania śruby kosztowej w czasach wysokiej inflacji i rosnącej presji na wynagrodzenia. Zamiast obniżyć marżę, by skompensować rynkowe szoki, zdecydowano się na desperackie cięcia rachunków za prąd i gaz. Skutki okazały się dramatyczne – pisał Damian Szymański, redaktor naczelny Biznes Enter.
Cała sytuacja zresztą jest jednym z powodów topniejących od początku roku wyników spółki na giełdzie. Wszystkie przyczyny niższych notowań opisywaliśmy szczegółowo w Biznes Enter. A jakby tego było mało, w sytuacji napiętej do granic zarząd spółki zdecydował się iść na zwarcie ze związkami zawodowymi.
Otwarta batalia ze związkami zawodowymi
25 kwietnia związkowcy przeprowadzili pierwszą akcję ostrzegawczą. Tego dnia pracownice i pracownicy Dino na dwie godziny odeszli od swoich stanowisk i domagali się m.in. zwiększenia wynagrodzeń.
W następstwie tej inicjatywy związkowców obie strony – pracownicy i zarząd – mieli zasiąść do stołu negocjacyjnego. Jednak na zaplanowanych na końcówkę kwietnia rozmowach przedstawiciele władz spółki w ogóle się nie stawili. Szykowany na końcówkę maja strajk generalny jest reakcją na brak woli mediacji ze strony zarządu.
OPZZ Konfederacja Pracy w jednym ze swoich ostatnich postów na Facebooku zarzuciła spółce „bezprecedensowe łamanie przepisów prawa”. Firma bowiem najpierw odmówiła podpisania protokołu rozbieżności po nieudanych mediacjach ze związkowcami, a teraz ma odmawiać przekazania dokumentacji niezbędnej do przeprowadzenia referendum strajkowego, powołując się na przepisy RODO. W efekcie Konfederacja Pracy zapowiada złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, jak również skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Oto najważniejsze postulaty przedstawiane przez związkowców:
- zwiększenie wynagrodzeń o 900 zł;
- utworzenie Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (ZFŚS);
- zwiększenie zatrudnienia;
- zaprzestanie używania monitoringu do dyscyplinowania pracowników i zwiększania ich wydajności pracy;
- przestrzeganie przepisów ustawy o związkach zawodowych;
- przestrzeganie przez pracodawcę przepisów prawa, w szczególności Kodeksu pracy;
- wprowadzenie zmian konstrukcyjnych w marketach, które nie będą narażać pracowników na ryzyko utraty zdrowia (to w związku z opisywanymi wcześniej niskimi temperaturami w sklepach).
Przed kilkunastoma dniami zapytaliśmy biuro prasowe Dino Polska o to, jak (i czy w ogóle) zamierza rozładować napięcie w relacjach ze związkowcami. Odpowiedzi nadal nie otrzymaliśmy.
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Zdjęcie główne: Jan M, Panoramio / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0