
System SENT służący do rejestrowania towarów przewożonych przez Polskę do niedawna prawdopodobnie kojarzyli głównie importerzy paliw czy używek. Od kilku miesięcy jest jednak na ustach ogromnej rzeszy przedsiębiorców. Wszystko przez decyzję rządzących o objęciu nim odzieży i obuwia. Sprzedawcy z całej Polski utyskują na tę zmianę i skrzykują się na protesty. Mają też trwać dyskusje biznesu z resortem finansów nad kształtem możliwych zmian.
- Teza. System SENT doprowadził przedsiębiorców do furii. Zmiany, które miały uszczelnić granice i ograniczyć nielegalny napływ tekstyliów do Polski, uderzyły w najmniejszych przedsiębiorców handlujących na targowiskach. Wszystko przez sztywne, surowe i niskie limity zwalniające z rejestrowania przewożenia odzieży i obuwia po terenie naszego kraju.
- Dowód. Limit zwolnienia z SENT – ustalony na poziomie do 10 kg ubrań lub do 20 par butów – okazał się niewystarczający na tyle, że rząd zmodyfikował go już po dwóch miesiącach. Jednak z obranego kursu nie zamierza zbaczać, choć jest gotowy do rozmów o jego ewentualnej modyfikacji.
- Efekt. Przedsiębiorcy, którzy ponadto musieli ekspresowo przeszkolić się z e-faktoringu oraz mierzyć się z ostrzejszą polityką skarbówki, zostali doprowadzeni do granicy wytrzymałości. Ostre przepisy dotyczące rejestrowania transportu tekstyliów doprowadzają do protestów. Już za niecałe dwa tygodnie właściciele biznesów chcą zablokować Kraków.
Przedsiębiorcy krytykują SENT na odzież i obuwie. Spis treści
Przedsiębiorcy w Polsce nie mają łatwego czasu. W lutym wystartował budzący ich wątpliwości Krajowy System e-Faktur (KSeF), a do tego od dłuższego czasu muszą zmagać się z ostrzejszą polityką Krajowej Administracji Skarbowej, która chętniej wystawia mandaty, gdy wykryje uchybienia w ramach tzw. nabyć sprawdzających. O tym już na Biznes Enter pisaliśmy. Wy zaś, drodzy czytelnicy, zwróciliście nam uwagę na jeszcze jeden, ale to wielki problem – objęcie odzieży i obuwia systemem SENT.
Ten rząd zamęczy małe firmy tymi kontrolami. Mało, że wprowadzili KSeF, to jeszcze SENT na odzież i obuwie. I zamiast kontrolować import odzieży i obuwia wjeżdżający do Polski, to kontrolują ludzi na targowiskach i wlepiają mandaty po 20 tys. zł – w ten sposób jedna z czytelniczek skomentowała nasz tekst.
Sprawa jest na tyle paląca dla rządu, że w sprawie zmian w systemie SENT już mają odbywać się spotkania członków administracji z przedsiębiorcami. Jak ustalił nieoficjalnie Biznes Enter, w czwartek przedstawiciele Departamentu Zwalczania Przestępczości Ekonomicznej KAS mieli spotkać się z osobami z biznesu tekstylnego. Na piątek natomiast zaplanowane mają być rozmowy obu stron w Ministerstwie Finansów.
Zacznijmy jednak od początku.
Czym jest SENT?
System Elektronicznego Nadzoru Taboru – bo tak brzmi rozwinięcie skrótowca SENT – to teleinformatyczne narzędzie KAS wdrożone w 2017 r. Służby dzięki niemu monitorują przewóz przez nasz kraj tzw. towarów wrażliwych, czyli m.in. paliw, suszu tytoniowego, alkoholi czy odpadów. Obracający tego typu produktami muszą:
- każdorazowo zgłaszać ich przewóz w systemie SENT;
- podać dane przewoźnika lub osoby przewożącej;
- zapewnić geolokalizację (czyli GPS) na czas przejazdu;
- zakończyć proces w systemie po przewiezieniu towarów i dostarczeniu ich do punktu końcowego.
Kto nie dopełni obowiązku, ten naraża się na surową karę. Zgodnie z przepisami wyniesie 46 proc. wartości niezgłoszonego towaru, ale nie mniej niż 20 tys. zł. Natomiast jeśli ktoś nie zaktualizował danych w zgłoszeniu w systemie SENT lub nie miał działającego nadajnika GPS w pojeździe, to kara wynosi 10 tys. zł.
Przyświecająca mu idea była jasna – państwo chciało wiedzieć, kiedy ktoś przewozi przez jego terytorium towary istotne dla gospodarki. System ma zwiększyć bezpieczeństwo Polski przed np. nielegalnym wywozem paliw z naszego kraju, czy wwożeniem do niego śmieci „na czarno”. Jednak w marcu 2026 r. w SENT zaszła zmiana, która wywołała furię przedsiębiorców.
Odzież i obuwie towarami wrażliwymi
Od 17 marca system został rozszerzony o wybrane kategorie odzieży, odzieży używanej oraz obuwia. To oznacza, że zaostrzenie przepisów objęło potężną branżę. Według szacunków Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej (PIOT) w 2024 r. rynek odzieżowy w Polsce osiągnął wartość ok. 66,9 mld zł (10 mld zł to wartość krajowej produkcji). Z kolei rządowy serwis trade.gov.pl wskazuje, że w tym samym roku Polska była 9. największym importerem ciuchów na świecie z udziałem w globalnym rynku rzędu 3,5 proc. Prawie jedna czwarta przybyła do nas z Chin (23,6 proc.). Niewiele mniej z Bangladeszu (22,9 proc.), a na trzecim miejscu znalazła się Turcja z 11-proc. udziałem.
Przez dopisanie odzieży i obuwia do systemu SENT rząd chciał walczyć z rosnącą szarą strefą oraz nadużyciami podatkowymi. W zamyśle chodziło o to, by uszczelnić granice przed masowym wwożeniem do Polski tekstyliów z państw trzecich, które rozchodzą się „poniżej radarów” skarbówki – np. na legalnych targowiskach, gdzie jednak sprzedaje się je bez żadnego pokwitowania fiskalnego. A o tym, jak ważna jest walka z „zalewającymi” nas niskiej jakości ciuchami, pisaliśmy w Biznes Enter już jakiś czas temu, gdy analizowaliśmy strategie gmin na utylizację odpadów tekstylnych.
Problem w tym, że próg, od którego trzeba „raportować” przewóz odzieży w SENT, został ustawiony na niezwykle niskim poziomie. Przedsiębiorcy musieli każdorazowo rejestrować przewiezienie już od 10 kg ubrań lub 20 sztuk obuwia. Kluczowe problemy z tym związane w swojej opinii dla money.pl wymieniła doradczyni podatkowa Małgorzata Samborska. Cytujemy je za nią:
- przewóz SENT „na siebie” – chodziło o przypadki przedsiębiorców, którzy wiozą ciuchy np. na targ i nie wiedzą, ile ubrań im się sprzeda w trakcie dnia;
- jeden samochód do celów prywatnych i służbowych – osoby na jednoosobowej działalności gospodarczej często wykorzystują swoje cztery kółka do pracy, jak i do prywatnych spraw. Jeśli więc sprzedaży ciuchów mieliby zapasy w bagażniku, to musieliby tworzyć zgłoszenia w SENT np. w przypadku… gdy odwożą dzieci do szkoły;
- ważenie towaru na kilogramy w branży sprzedającej na sztuki.
Do tej wyliczanki trzeba dodać jeszcze jeden punkt, na który mocno utyskiwali handlujący odzieżą na targowiskach – sztywne limity przewozowe dla wszystkich. Wystarczy, że np. waga towaru wniosłaby 9,98 kg, a nie trzeba rejestrować jej w SENT. Przekroczenie progu 10 kg, nawet minimalne, nakazuje z kolei uruchomienie całej procedury administracyjnej w systemie.
Rząd naprawia własne prawo, ale nie do końca
Tak skonstruowane przepisy wzbudziły sprzeciw dotkniętych nimi mikro- i małych przedsiębiorców. Masa skarg na nowe prawo trafiła do biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. W maju pojawił się komunikat na jego stronie, domagający się zmian w SENT.
System SENT może stanowić skuteczne narzędzie ograniczania nieprawidłowości w obrocie towarami, jednak jego konstrukcja powinna w równym stopniu uwzględniać realia prowadzenia działalności przez najmniejsze podmioty. Regulacje wymagają precyzji, proporcjonalności oraz przewidywalności.
Agnieszka Majewska, Rzeczniczka Małych i Średnich Przedsiębiorców
Rządzący nie pozostali głusi na głosy społeczeństwa i już od 13 maja obowiązuje nowe rozporządzenie w zakresie obowiązku raportowania w SENT. Wyłączeni z niego są niektórzy przedsiębiorcy sprzedający odzież lub obuwie osobiście, ale pod pewnymi warunkami. Zwolnienie dotyczy handlowców na JDG lub prowadzących działalność w ramach spółki jawnej, w której wspólnicy to wyłącznie osoby fizyczne.
Co więcej, przewieźć ciuchy poza SENT można tylko ze stałego miejsca wykonywania działalności lub miejsca zamieszkania na targowiska objęte opłatą targową. I tu też obowiązują limity ustalone na poziomie do 500 kg odzieży lub do 700 sztuk obuwia. Ponadto przedsiębiorca dla każdego dnia przewozu będzie musiał tworzyć własny dokument zawierający z grubsza te dane, które znalazłyby się w SENT, czyli m.in. dane przedsiębiorcy czy ilość lub masa towaru oraz jego opis.
Z dobrych wieści – od 6 maja działa specjalna infolinia dla przedsiębiorców mających wątpliwości w związku ze zmianami w systemie SENT. Poszukujący wyjaśnienia mogą się kontaktować z funkcjonariuszami KAS od poniedziałku do piątku w godz. 7-20 pod dwoma numerami:
- (32) 358 72 20;
- (32) 358 73 18;
- lub za pomocą wiadomości e-mail na adres: [email protected].
Rządzący tłumaczą się ze zmian i już szykują kolejne
Jak pisaliśmy wcześniej, to prawdopodobnie nie jest ostatnie słowo ze strony rządzących w zakresie zmian w systemie SENT. Już mają odbywać spotkania w tym zakresie między biznesem a administracją. W piątek rozmowy mają się toczyć w Ministerstwie Finansów – Biznes Enter będzie informować o ich rezultacie.
A jak w ogóle rządzący uzasadniają decyzję o objęciu systemem tekstyliów? „Wprowadzenie przedmiotowych regulacji wynikało z konieczności przeciwdziałania nieprawidłowościom w obrocie ww. towarami, jak również zapobiegania ewolucji oszustw podatkowych w tym obszarze” – tłumaczył wiceminister finansów i wiceszef KAS Zbigniew Stawicki w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich (nr 16363).
W przypadku przewozu wspomnianych towarów kluczową kwestią jest konieczność zwalczania zorganizowanych grup przestępczych, które działają – co wymaga podkreślenia – w szarej i czarnej strefie, a także wspieranie legalnej przedsiębiorczości. Wprowadzenie do porządku prawnego nowych regulacji powinno ograniczyć podejmowanie nieuczciwych praktyk naruszających konkurencyjność. Za wprowadzeniem przedmiotowych zmian przemawia nie tylko interes Skarbu Państwa, ale także chęć ochrony rynku krajowego przed nieuczciwą konkurencją, towarami niebezpiecznymi, w tym głównie istotnym gospodarczo im społecznie napływem odzieży i obuwia niskiej jakości z krajów spoza Unii Europejskiej.
Zbigniew Stawicki, wiceszef Ministerstwa Finansów i Krajowej Administracji Skarbowej
Wiceminister wskazał też, że po wjechaniu towaru z państw trzecich na teren UE, importer powinien od niego zapłacić VAT we własnym kraju. Potem już może swobodnie go przewozić po terenie całej Unii. Dlatego też obowiązek opłacenia podatku „powinien być wyegzekwowany przez każde państwo członkowskie UE. Bez właściwego monitoringu takich transakcji łatwo jest o nadużycia, które w wyniku dotychczasowych działań zostały potwierdzone” – czytamy w jego odpowiedzi.
Wyjaśnił też, że doprecyzowania zasad kontroli domagać się miała sama branża tekstylna, która musi konkurować z nielegalnie wwożonymi towarami niskiej jakości. W odpowiedzi na inną interpelację (nr 16771) doprecyzował, że branża ta „należy do obszarów o wysokiej podatności na zaniżanie wartości towarów, z dużym udziałem podmiotów działających w sposób nierejestrowy lub częściowo poza ewidencją”. Problem dotyczy szczególnie „importu, wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów i redystrybucji tych towarów”.
Na interpelację nr 17197 dotyczącą niewystarczających – zdaniem jej autora – poluzowań z maja w systemie SENT, Zbigniew Stawicki nie odpowiedział. W ostatnią środę przedłużył czas na przekazanie do Sejmu pisma w tej sprawie.
Nastroje wrą
Po tych odpowiedziach widać wyraźnie, że mimo częściowego poluzowania zasad dla pewnej grupy przedsiębiorców, rządzący nie rezygnują z obranego kursu i nadal chcą uszczelnić przepływ tekstyliów przez Polskę za sprawą SENT. A to wciąż budzi sprzeciw przedsiębiorców dotkniętych nowymi obowiązkami.
W uspokojeniu nastrojów nie pomagają informacje podawane przez służby porządkowe. W zasadzie każdego dnia na stronach i w mediach społecznościowych różnych jednostek policji pojawiają się komunikaty o kontrolach pojazdów w ramach SENT. W czwartek znaleźć je można było m.in. na kontach funkcjonariuszy z Legnicy czy Wałbrzycha. Każdorazowo i niemal natychmiast screeny z tego typu postami – wraz z niewybrednymi komentarzami – trafiają na grupki zrzeszające przedsiębiorców w social mediach.

Niechęć przedsiębiorcy wyrażają na wiele sposobów. Przykładowo, handlujący ciuchami w Bielsku-Białej poprosili własną radę miasta w czasie sesji o interwencję w ich imieniu w Ministerstwie Finansów – o czym poinformowało w środę Radio Bielsko. Z relacji rozgłośni wynika, że prezydent Jarosław Klimaszewski zasugerował, że ratusz może wspomóc np. apelem wystosowanym do władz centralnych; poprosił jednak o doprecyzowanie postulatów.
Najmocniejszy akcent ze strony przedsiębiorców jednak ma dopiero nadejść.
Stop SENT. Przedsiębiorcy szykują protest
Na 22 czerwca przedsiębiorcy z branży tekstylnej zwołują się na protest w Krakowie, mieście rodzinnym ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Jednak nie dlatego je wybrali.
[Kraków – przyp. red.] to miasto, które od ponad 700 lat jest symbolem polskiego handlu i przedsiębiorczości. To tutaj przebiegał szlak bursztynowy – jeden z najważniejszych szlaków handlowych średniowiecznej Europy, łączący Bałtyk z Morzem Czarnym. To tutaj stoją Sukiennice – najstarsze centrum handlowe w Polsce, gdzie od XIII wieku kupcy z całej Europy handlowali suknem, przyprawami i towarami z całego świata. […] Dlaczego właśnie teraz? Bo oczy całej Polski skierowane są dziś na Kraków. W czasie wyborów i politycznej walki o miasto chcemy przypomnieć wszystkim, że istnieją jeszcze przedsiębiorcy – ludzie, którzy pracują, zatrudniają i utrzymują polską gospodarkę.
Opis wydarzenia #StopSENT
W kwietniu i w maju przedsiębiorcy protestowali w Warszawie – m.in. byli przed Sejmem w czasie, gdy wewnątrz gmachu niższej izby parlamentu trwało posiedzenie komisji do spraw deregulacji oraz gospodarki i rozwoju dotyczące negatywnych skutków zmian w systemie SENT.
Grupka na Facebooku zrzeszająca krytyków tychże zmian (a to na niej zrodził się pomysł na protest w stolicy Małopolski) liczy sobie ok. 12,5 tys. kont. Prawdopodobnie tylko ewentualna frekwencja ich akcji na podobnym poziomie może przyczynić się do większej presji na rządzących.
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Zdjęcie główne: Prudence Earl / Unsplash