Partnerzy merytoryczni
Spotkanie polityków przy stole konferencyjnym. Siedzą przy nim m.in. Andrzej Domański i Donald Tusk.

Polska jednym z krajów, gdzie najtrudniej prowadzić biznes? To prawda, ale i tak jest pewna poprawa

Polska jest jednym z państw, w których najtrudniej prowadzić biznes – wynika z międzynarodowego badania TMF Group. Postanowiliśmy dokładnie prześledzić raport, który ostatnio obiegł nasz kraj lotem błyskawicy. I mamy dwa wnioski. Pozytywny jest taki, że i tak sytuacja się powoli poprawia. Negatywny zaś – że nie na tyle szybko, byśmy mogli realnie konkurować z naszymi sąsiadami.

  • Teza. Polska jest jednym z najtrudniejszych miejsc do prowadzenia biznesu. Nasz kraj powoli poprawia swoją pozycję. Jednak nie na tyle szybko, by móc rywalizować z własnymi sąsiadami.
  • Dowód. Poprzednie odczyty z badania TMF Group wskazują, że w rankingu niesprzyjających miejsc biznesowi zajmujemy coraz dalsze miejsca. To zasługa m.in. deregulacji czy cyfryzacji (KSeF mocno poprawia nasze notowania). Wciąż jednak wyraźnie dystansują nas Słowacy i Niemcy, o Czechach nie wspominając.
  • Efekt. Mamy łatkę państwa, do którego trudno jest wejść i zawalczyć o swój kawałek tortu. Zanim zacznie się robić biznes nad Wisłą, trzeba się do tego skrupulatnie przygotować.
PKO Reklamy

O tym, że w rankingu Global Business Complexity Index prowadzonym przez TMF Group Polska zajęła 19. miejsce na świecie spośród krajów, w których najtrudniej prowadzi się biznes (na 81 badanych; zarazem mamy szóste miejsce w Europie), napisali i powiedzieli już wszyscy. To zresztą pokrywa się z odczuciami samych przedsiębiorców działających nad Wisłą.

Oto powody niskiego miejsca Polski

Przeanalizujmy zatem, skąd się wzięło tak wysokie miejsce. Przede wszystkim z raportu wynika, że Polska przyciągała zagranicznych inwestorów dzięki niskim kosztom pracy. Mówiąc prościej, zagraniczne koncerny za tę samą pracę pracownikom znad Wisły mogli płacić mniej niż na swoich macierzystych rynkach.

Trend ten jednak się zmienia, co zresztą opisywaliśmy już w Biznes Enter na przykładzie zwolnień w gigancie, jakim jest Electrolux. Autorzy raportu także wskazują, że nasz rynek znacząco dojrzał. Dla firm oznacza to pojawienie się takich zjawisk, jak silna konkurencja o talenty czy też wysoka mobilność pracowników, która wywołuje duże rotacje wśród zatrudnionych.

Szczególnie dotkliwe jest to ostatnie. Przedstawiciele najbardziej dotkniętych nim branż tracą na świecie wizerunek „hubów talentów”, którym cieszyły się od lat.

Z demografią nie wygramy

Rynek pracy zmaga się z jeszcze jednym, szczególnie uderzającym w firmy z silną rotacją, czynnikiem. Demografią. Z miesiąca na miesiąc w Polsce jest coraz mniej rąk do pracy.

Wytłumaczmy na liczbach. Jeśli dzisiejszy trend kurczenia się liczby rodaków miałby się utrzymać, to za mniej 55 lat będzie nas mniej o ok. 13,4 mln osób. Tak bowiem wynika z prognoz ONZ, które wskazują, że do 2080 r. nad Wisłą będzie 24,2 mln Polaków.

Mniej osób na rynku nie będzie oznaczać większej liczby dostępnych miejsc pracy. Po pierwsze – będzie mniej płatników podatków i konsumentów, co oznacza, że spadek atrakcyjności w oczach potencjalnych inwestorów. A skoro kapitał nie będzie napływać, to nie powstaną nowe miejsca pracy. Zaś ci, którzy ulokują się tu lata wcześniej, skupią się raczej na utrzymaniu lub ograniczaniu działalności niż rozszerzaniu.

Po drugie, będziemy coraz bardziej starzejącym się społeczeństwem. Wskazuje na to prosta matematyka zakładająca, że żyjemy coraz dłużej, a zarazem rodzi się coraz mniej dzieci. A zatem zakładając nawet w naszym hipotetycznym scenariuszu, że jakiś inwestor w przyszłości będzie chciał rozszerzyć działalności o Polskę, to niekoniecznie skupi się na pozyskiwaniu lokalnych kadr.

Szczególnie jeśli będzie działać w zawodach fizycznych, np. budowlance. O ile kadrę inżynierów i kierowników być może mogliby zapełnić w komplecie Polacy, o tyle sól każdej budowy – robotników – w obliczu niedoborów na lokalnym rynku owemu inwestorowi łatwiej będzie „przywieźć” ze sobą, zakontraktowanych zagranicą.

Czynników utrudniających biznes w Polsce jest więcej

Wróćmy jednak do rzeczywistości i opisywanego raportu. Wynika z niego, że pracodawcy narzekają także na skomplikowane przepisy płacowe, zasady opodatkowania świadczeń i wymogów systemu ubezpieczeń społecznych. I to wszystko w dobie coraz większego napięcia na rynku pracy.

Trzeba tu jednak nadmienić za autorami raportu, że mimo to widać pewien trend skręcania Polski w kierunku tworzenia stanowisk o wyższej wartości dodanej, związanych z pracami badawczo-rozwojowymi (B+R) czy technologiami.

Na złą ocenę naszego kraju wpływają te czynniki, na które narzekają w zasadzie wszyscy przedsiębiorcy (i za które musi się tłumaczyć rząd). Chodzi tu przede wszystkim o:

  • trudne, złożone przepisy prawa, które bywają wzajemnie sprzeczne;
  • krótkie vacatio legis dla dużych zmian prawnych wpływających na biznes, np. wokół JPK CIT;
  • rozbudowane obowiązki administracyjne;
  • konieczność składania wielu raportów;
  • powtarzanie tych samych informacji w różnych dokumentach wymaganych przez inne organy państwowe;
  • obowiązek prowadzenia części dokumentacji w języku polskim (na to zwraca uwagę zagraniczny kapitał).

Polska powoli poprawia swoją pozycję. Oto dlaczego

Zajmując 19. miejsce, Polska i tak może się pochwalić spadkiem złożoności swojego systemu gospodarczego. Rok wcześniej uplasowaliśmy się na 15. pozycji. Patrząc natomiast szerzej, pozycja naszego kraju się waha. W 2022 r. zajęliśmy 10. miejsce, w 2023 r. – 12, ale już w 2024 r. – 18. A skoro zatem chodzi o to, by zająć jak najniższą pozycję w tym rankingu, to można mówić o pewnej poprawie naszych notowań.

Jak wskazują eksperci, spadamy w niechlubnym rankingu dzięki postępującej cyfryzacji procesów administracyjnych, częściowo wynikającej z akcji deregulacyjnej. Zresztą upraszczanie niektórych przepisów związanych z przedsiębiorczością jest drugą przyczyną rosnących notowań Polski. TME Group wskazuje tu m.in. na digitalizację obszaru rachunkowości i podatków, czy umożliwienie prowadzenia postępowań sądowych online.

Do najważniejszej zmiany jednak urasta wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur. KSeF od 1 kwietnia objął niemal każdego przedsiębiorcę wystawiającego faktury. To był skok o kilka poziomów pod względem cyfryzacji systemu podatkowego w naszym kraju.

Stale obserwujemy realny postęp w upraszczaniu środowiska regulacyjnego w Polsce, głównie w obszarze digitalizacji. Cyfryzacja procesów staje się odczuwalną ulgą dla firm, szczególnie tych działających na wielu rynkach jednocześnie. Do tego dochodzi solidna infrastruktura logistyczna, rozbudowana sieć transportowa i atuty Polski jako centrów produkcji bliżej rynku zbytu, które wzmacniają jej pozycję jako miejsca przyciągającego inwestorów. Jednocześnie musimy być szczerzy: pole do poprawek jest nadal duże.

Joanna Romańczuk, dyrektorka TMF Group na obszar Europy Północnej

Nasi sąsiedzi nam pokazują, jak się robi biznes

To, co powinno być dla nas szczególnie alarmujące, to fakt, że u naszych sąsiadów biznes robi się dużo łatwiej. Na tapet szczególnie często brani byli Czesi, którzy znaleźli się na 75. pozycji w zestawieniu. Wyprzedzają ich wyłącznie: Kajmany, Dania, Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Hongkong, Niderlandy i Nowa Zelandia. Zresztą dla Pragi tegoroczny wynik jest awansem, gdyż wcześniej uplasowali się na 70. miejscu.

Czechy już od dawna cieszą się statusem kraju sprzyjającego firmom. A żeby go podtrzymać, to w ostatnim czasie uprościli przepisy o rachunkowości i podnieśli progi audytów. Inwestorów przyciągają natomiast licznymi zachętami podatkowymi i sprawnie funkcjonującym raportowaniem elektronicznym, do którego ma dołączyć system e-faktoringu.

Południowi sąsiedzi są gwiazdą wyróżniającą się w regionie, ale nie powinniśmy patrzeć tylko na nich. Lepsze miejsce od nas mają też Słowacy (32.) i Niemcy (35.). Podczas gdy my cementujemy swoją pozycję wśród państw o najtrudniejszym środowisku dla biznesu, te dwa państwa coraz częściej są postrzegane jako oferujące warunki o zbliżonym, średnim poziomie trudności operacyjnej. To powinien być wyraźny dzwonek ostrzegawczy dla rządzących.

O badaniu

Badanie Global Business Complexity Index opracowuje TMF Group we współpracy z agencją badań rynkowych Savanta. Obejmuje 81 jurysdykcji podatkowych, które reprezentują 90 proc. światowej gospodarki. Dane pochodzą z ankiet przeprowadzonych przez ekspertów TMF działających na analizowanych rynkach i są porównywane z analogicznymi danymi historycznymi z lat 2020-2026. Ostateczny ranking każdej jurysdykcji został zbudowany na podstawie 292 wskaźników oraz ponad 200 punktów danych. Dotyczyły one m.in. przepisów prawnych, compliance, księgowości, podatków oraz wymogów kadrowo-płacowych.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter

Zdjęcie główne: KPRM / Flickr

Motyw