
Lotnisko mające powstać w Baranowie będzie docelowo zatrudniać nawet 35 tys. osób. Przyszli pracownicy muszą zaś korzystać z infrastruktury dojazdowej. Konieczne okażą sie też bloki pracownicze dla tych, którzy zdecydują się zamieszkać bliżej miejsca pracy. Wokół Portu „Polska” powstanie w przyszłości nowe miasteczko. Megalotnisko ma budować markę naszego kraju. – Tak, jak kilkadziesiąt lat temu robili to Szwajcarzy, promując swój kraj jako niezawodny, technologicznie zaawansowany produkt – mówi Marcin Danił z zarządu Polskich Portów Lotniczych S.A.
- Teza. Port „Polska” jest potrzebny naszemu krajowi nie tylko ze względów logistycznych, choć one oczywiście są istotne. Jednak megalotnisko mogłoby pełnić funkcję swego rodzaju ambasadora polskości i budować skojarzenia naszego kraju z takimi przymiotnikami jak „solidność” czy „niezawodność”.
- Dowód. Marcin Danił z Polskich Portów Lotniczych przywołuje przykład Szwajcarii. Kilkadziesiąt lat temu władze tego kraju w ramach „miękkiego PR-u” przeprowadziły akcję mającą utożsamiać nazwę ich państwa z niezawodnością i technologicznym zaawansowaniem. Takim samym wehikułem dla nas mógłby być port w Baranowie.
- Efekt. Lotnisko w przyszłości byłoby zatem jednym z wizerunkowych zalet Polski. I już wywołuje wpływ na cały region Europy Środkowo-Wschodniej, co pokazuje przykład Wiednia.
Po co nam Port „Polska”? Odpowiada członek zarządu PPL. Spis treści
W 2025 r. europejskie porty lotnicze obsłużyły 2,6 mld pasażerów. A w kolejnych latach liczba ta ma tylko rosnąć. Do 2034 r. średnio o 4 proc. rocznie – wynika z raportu „Expanding Airport Capacity & Tourism, EMEA” firmy Colliers. Te wyniki tłumaczą, dlaczego Polska chciałaby mieć własne megalotnisko.
Polska jak Szwajcaria. Będzie budować swoją markę
Ukojeniem ambicji naszych rodaków ma być powstający w mazowieckim Baranowie Port „Polska” (dawny Centralny Port Komunikacyjny). – Celujemy w 30-34 mln pasażerów rocznie do 2032 r. – mówi w rozmowie z Biznes Enter Marcin Danił, członek zarządu ds. finansowo-handlowych Polskich Portów Lotniczych.
Myślę, że wynik będzie bliżej tej górnej granicy. Już w zeszłym roku obsłużyliśmy na Lotnisku Chopina ponad 24,3 mln, a w tym będzie ok. 26 mln, i to pomimo kryzysów na świecie.
Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych, w rozmowie z Biznes Enter
Nowe lotnisko ma pełnić więcej funkcji niż tylko te przewozowe. Nasz rozmówca roztacza obraz budowania marki „Polska” analogicznie do tego, co zrobili Szwajcarzy przed kilkudziesięcioma laty. Dziś przymiotnik „szwajcarski” jest synonimem niezawodności i technologicznego zaawansowania. Taką samą rolę dla naszego kraju ma odgrywać port, który zresztą Polskę będzie nosić w nazwie.
Port „Polska” stworzy całe miasteczko
Jednak taka inwestycja będzie wymagać ogromnej infrastruktury. Szczególnie że według prognoz nowe lotnisko ma zatrudniać nawet 35 tys. osób. Dla porównania kadra PPL to 2,5 tys. pracowników. Jeśli doliczyć do nich zespoły firm zajmujących się obsługami lotnisk, to liczba ta wzrasta do ponad 5 tys.
Całej rozmowy z Marcinem Daniłem posłuchasz poniżej. Dalsza część artykułu pod materiałem wideo.
Co istotne, Port „Polska” to nie tylko terminal, pasy startowe czy parkingi okalające lotnisko. Będzie on potrzebować także stacji kolejowej i prowadzących do niej szyn z całego kraju, autostrad oraz hoteli wokół. Przede wszystkim jednak osiedli i tymczasowych kwater dla pracowników. Chociaż część z nich będzie dojeżdżać planowanymi Kolejami Dużych Prędkości z aglomeracji warszawskiej lub łódzkiej, to jednak przy pracy zmianowej, trwającej 24 godziny na dobę, będą potrzebować miejsca do odpoczynku. A nie można wykluczyć, że niektórzy prawdopodobnie przeniosą się w okolice Baranowa na stałe.
Nie wykluczam partnerstw publiczno-prywatnych z pobliskimi gminami, żeby inwestować w osiedla mieszkaniowe dla pracowników, jeżeli będzie taka potrzeba. Analogiczna sytuacja miała miejsce w Nowym Dworze Mazowieckim, który zaczął się rozrastać dla części pracowników pracujących w Warszawie lub obsługujących lotnisko w Modlinie, co mocno pobudziło branżę deweloperską.
Marcin Danił, członek zarządu Polskich Portów Lotniczych, w rozmowie z Biznes Enter
Lotnisko jeszcze nie powstało, a już wywołało panikę w Austrii
Na razie jednak Port „Polska” jest melodią przyszłości. Decydenci szacują, że rozpocznie działalność w 2032 r. Pierwsza łopata pod budowę ma zostać zaś wbita we wrześniu 2026 r., o czym informował jako pierwszy serwis wnp.pl.
Jednak wpływ megalotniska na branżę lotniczą nie pozostaje wyłącznie sferą domysłów i spekulacji. Jest już realny. Wiedeń zastopował plany budowy trzeciego pasa, w obawie, że inwestycja okaże się nieopłacalna, bo nad Wisłą ma powstać gigantyczny port lotniczy.
Marcin Danił podkreśla, że Polska jest de facto jedynym krajem w regionie Europy Wschodniej (spośród tych należących do państw zachodnich), który jest w stanie zbudować tego typu ogromne centrum przesiadkowe. Na ten moment takich możliwości nie mają ani kraje nadbałtyckie, ani nasi południowi sąsiedzi.
– Będziemy ściągać na Baranów klientów z Rumunii, Bułgarii i podbierać ich m.in. czeskiej Pradze czy Ostrawie – zaznacza przedstawiciel PPL. – Nowe lotnisko z całą pewnością będzie mocną konkurencją również dla Wiednia, który – w przeciwieństwie do nas – nie rośnie dzisiaj tak dynamicznie. Na „Chopinie” zanotowaliśmy aż 14-proc. wzrost, choć musimy uważać, bo wyczerpujemy powoli dostępną przepustowość – mówi nasz rozmówca.
Oprac. Krystian Rosiński
Zdjęcie główne: Grafikę stworzył Sylwester Kluszczyński