Partnerzy merytoryczni
Pracownice szyją w fabryce tekstyliów.

Rząd się ugina i zmienia przepisy dotyczące przewozu odzieży i obuwia. „Pierwszy raz od dawna wysłuchał przedsiębiorców”

Tygodnie protestów i sprzeciwu się opłaciły. Ministerstwo Finansów ugina się w sprawie systemu SENT i wprowadza zmiany, których oczekiwali przedsiębiorcy. Odzież i obuwie będą nim objęte głównie przy wwiezieniu ich do Polski oraz przy tranzycie. – Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani – mówi Biznes Enter przedstawicielka branży tekstylnej i odzieżowej. I podkreśla, że przedstawiciele resortu byli wyjątkowo otwarci na argumenty sektora.

  • Teza. Przedsiębiorcy od tygodni napierający na Ministerstwo Finansów odnieśli sukces. Resort ugina się i zmienia zasady dotyczące rejestracji przewozu odzieży i obuwia w systemie SENT. Walka z szarą strefą „nie może odbywać się kosztem najmniejszych, ciężko pracujących przedsiębiorców” – uzasadniał Andrzej Domański.
  • Dowód. W piątek zmiany zapowiedział minister finansów i gospodarki po spotkaniu z przedstawicielami branży. W poniedziałek zaś na rządowych stronach pojawił się odpowiedni projekt rozporządzenia. Przedstawicielka branży w rozmowie z Biznes Enter nie kryje zadowolenia z kierunku, jaki obrał rząd w tej sprawie.
  • Efekt. Presja ma sens – nie ma wątpliwości branża. Nie oznacza to jednak, że odzież i obuwie całkowicie znikają z systemu SENT. Zasady związane z ich przewozem zostały znacząco poluzowane, ale nie zlikwidowane.

W piątek – jak informowaliśmy w Biznes Enter – w gmachu Ministerstwa Finansów odbyło się spotkanie przedstawicieli branży tekstylnej z władzami resortu. Tematem był System Elektronicznego Nadzoru Taboru (SENT), służący do monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych, takich jak np. paliwa. Od marca 2026 r. został rozszerzony także o odzież i obuwie.

To nie spodobało się przedsiębiorcom z branży tekstylnej, którzy argumentowali, że w ten sposób władza ogranicza ich działalność na wiele sposobów. O szczegółach tego zamieszania przeczytacie w artykule poniżej.

Na piątkowym spotkaniu nastąpił przełom, a ogłosił go sam minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

SENT do zmiany. Branża odzieżowa wywalczyła swoje

Polityk za sprawą swoich mediów społecznościowych przekazał, że w poniedziałek pojawi się nowe rozporządzenie w zakresie obowiązywania SENT na odzież i obuwie. Od teraz system „będzie obowiązywał jedynie w procedurach przywozu na terytorium Polski oraz tranzytu”.

Dziękuję przedsiębiorcom z sektora produkcji i dystrybucji odzieży i obuwia za spotkanie w sprawie funkcjonowania systemu SENT. Zgadzamy się, że trzeba walczyć z szarą strefą, ale nie może odbywać się to kosztem najmniejszych, ciężko pracujących przedsiębiorców.

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański na X

I rzeczywiście, w poniedziałkowe popołudnie na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt rozporządzenia ministra finansów w tym zakresie.

Co zmienia się w systemie SENT?

W uzasadnieniu co prawda czytamy, że objęcie nim odzieży i obuwia pozwoliło organom Krajowej Administracji Skarbowej na pozyskanie „dodatkowych danych dotyczących form obrotu towarowego w handlu krajowym i zagranicznym” (czyli że – zdaniem MF – miało sens), to jednak krajowe produkcja i sprzedaż, dostawy wewnątrzunijne oraz eksport „nie generują istotnego poziomu ryzyka dla interesów fiskalnych państwa i zachowania konkurencyjności” polskiego sektora.

W związku z tym resort „wyjmuje” z SENT:

  • sprzedaż krajową, realizowaną pomiędzy polskimi podmiotami, z wyjątkiem przewozu tekstyliów i obuwia pochodzących z państw trzecich, po „uprzednim ich dopuszczeniu (w kraju) do swobodnego obrotu w Unii Europejskiej i których miejsce zakończenia przewozu” jest w innym państwie UE;
  • eksport towarów poza obszar celny UE;
  • przewozy towarów stanowiące pomoc humanitarną.

Resort podnosi też limity, od których trzeba będzie zgłaszać przewóz do SENT. Dla odzieży z dotychczasowych 10 kg do 31,5 kg zaś dla obuwia – z 20 sztuk do 64 sztuk (zdaniem ministerstwa waga 32 par obuwia odpowiada mniej więcej 31,5 kg właśnie). Istotny jest kolejny fragment uzasadnienia, gdy resort przyznaje, że odmierzanie wagi towaru sprzedawanego na sztuki lub „na wieszaki” jest problematyczne, na co wskazywali przedsiębiorcy branży tekstylnej.

Należy zatem przyjąć, że podstawową jednostką ewidencyjną jest sztuka, natomiast masa ma znaczenie pomocnicze i służy głównie celom transportowym. Ta sama waga (np. 500 kg) może odpowiadać od kilkunastu tysięcy sztuk lekkiej bielizny po zaledwie kilkaset sztuk odzieży ciężkiej, co pokazuje brak proporcji między masą a rzeczywistą skalą obrotu.

Uzasadnienie Ministerstwa Finansów do projektu rozporządzenia

MF podkreśla, że w ramach obowiązujących przepisów można dokonać zgłoszenia w SENT w sztukach. Zaraz dodaje, że „dla potrzeb ustalania obowiązku dokonania zgłoszenia dla tego typu zgłoszeń „będzie weryfikowana masa tej przesyłki”.

„Oznacza to, że obowiązek monitorowania przewozu nadal będzie uzależniony od przekroczenia progu wyrażonego w kilogramach, co zapewni zachowanie dotychczasowego poziomu kontroli i spójność systemu oraz nie rozbuduje treści rozporządzenia uwzględniającego progi liczbowe odpowiadające 31,5 kg dla poszczególnych pozycji CN [towary sklasyfikowane zgodnie z Nomenklaturą Scaloną – przyp. red.] różnorodnych wagowo również w ramach danej pozycji wyrobu gotowego” – czytamy.

Branża usatysfakcjonowana nowymi zasadami

O komentarz Biznes Enter poprosił Aleksandrę Krysiak, dyrektorkę Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego (PIOT), reprezentującego m.in. producentów odzieży. – Po analizie proponowanych zapisów zmiany rozporządzenia jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani – podkreśla nasza rozmówczyni. I dodaje:

Dla przemysłu najważniejsze jest to, że z SENT wyłączony został obrót krajowy. Pierwszy raz od bardzo dawna rząd wysłuchał przedsiębiorców i nawet jeśli wcześniej podjął pochopną decyzję, to potrafi ją zrewidować.

Podkreśla też niezwykłą otwartość, z jaką wyszli przedstawiciele resortu finansów do postulatów branży. – Jestem w branży ponad 30 lat i mogę szczerze powiedzieć, że ostatnie spotkanie w Ministerstwie Finansów było jednym z lepszych, jakie odbyłam. Zostaliśmy uważnie wysłuchani, w zasadzie przy wszystkich naszych uwagach proszono nas o doszczegółowienie. Strona rządowa była nastawiona na prawdziwy dialog z branżą – opowiada.

Czyli presja zatem ma sens? – Ma sens. Jest takie mało ładne, ale prawdziwe powiedzenie polskie: „w kupie siła, mości panowie”. Nie było żadnego uzasadnienia dla podtrzymania SENT w obrocie krajowym, więc warto było walczyć, przedstawiać argumenty, pokazywać skutki decyzji, których władza na co dzień nie widzi, bo nie musi znać specyfiki każdego sektora – zaznacza Aleksandra Krysiak.

Pewnych zmian i kosztów już się nie da odwrócić

Dodaje przy tym, że reprezentowany przez nią sektor ma inną specyfikę niż np. obrót paliwami czy używkami, które również są uwzględnione w SENT. W polskiej branży odzieżowej jest ok. 20 tys. producentów, a do tego dochodzą podmioty tworzące obuwie czy setki tys. handlowców. – To miliony transakcji krajowych. Prawdopodobnie więc sama liczba zgłoszeń do SENT by przerosła możliwości kontroli, więc system de facto stałby się niewydolny – ocenia.

I wskazuje absurd, z jakim musieli zmagać się producenci odzieży po objęciu ich wyrobów systemem. Jest nim ważenie odzieży, która finalnie i tak byłaby sprzedana na sztuki, co skutkowało koniecznością wydzielenia średnio dwóch nowych stanowisk w zakładzie.

Dodatkowe koszty pracy nie są zresztą jedynymi poniesionymi przez nich w związku ze zmianami. Wymienia jeszcze te związane z logistyką czy koniecznością zakupu i montażu lokalizatorów GPS w pojazdach służbowych. Zresztą SENT doprowadził do… opóźnień dostaw, co również generowało koszty.

– Sektor odzieżowy w Polsce w dużej mierze opiera się na zamówieniach publicznych. Produkujemy odzież nie tylko dla wojska czy służb mundurowych, ale także dla korporacji, podmiotów medycznych czy banków. Dostawy dla nich nie były wyłączone z systemu SENT, więc każda jedna dostawa rodziła wątpliwość, czy zostanie dostarczona na czas, czy też okaże się, że producent będzie musiał zapłacić karę umowną za niedotrzymanie terminu – opowiada nasza rozmówczyni.

Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że produkcja nie będzie już marnować czasu na kwestie logistyczne, a skupi się na tym, na czym zna się najlepiej.

Aleksandra Krysiak, dyrektorka Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego, w rozmowie z Biznes Enter

Zamieszanie wokół systemu SENT

Dlaczego w ogóle rząd dopisał odzież i obuwie do systemu SENT? W ten sposób chciał walczyć z rosnącą szarą strefą oraz nadużyciami podatkowymi. Chodziło o to, by uszczelnić granice przed masowym wwożeniem do Polski tekstyliów z państw trzecich, które rozchodzą się „poniżej radarów” skarbówki – np. na legalnych targowiskach, gdzie jednak sprzedaje się je bez żadnego pokwitowania fiskalnego. A o tym, jak ważna jest walka z „zalewającymi” nas niskiej jakości tekstyliami, pisaliśmy w Biznes Enter już jakiś czas temu, gdy analizowaliśmy strategie gmin na utylizację odpadów tego typu.

Jednak próg, od którego trzeba było raportować przewóz odzieży w SENT, został ustanowiony na niskim poziomie. Taki obowiązek pojawiał się już przy przewozie 10 kg ubrań lub 20 sztuk obuwia. Od 13 maja obowiązywało jednak nowe rozporządzenie, które luzowało zasady dla handlowców na jednoosobowej działalności gospodarczej lub prowadzących działalność w ramach spółki jawnej, gdzie wspólnikami są wyłącznie osoby fizyczne.

Po zmianie tego typu przedsiębiorcy musieli rejestrować przewóz w SENT od 500 kg odzieży lub 700 sztuk obuwia. Poniżej tych progów obowiązku co prawda nie było, ale i tak na potrzeby kontroli musieli prowadzić ewidencję zawierającą z grubsza te dane, które znalazłyby się w systemie, czyli m.in. dane przedsiębiorcy, ilość lub masa towaru oraz jego opis.

Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter

Zdjęcie główne: EqualStock IN / Pexels

Motyw