
Wojna rzadko kończy się wraz z powrotem żołnierza do kraju. Dla wielu dopiero wtedy zaczyna się najtrudniejsza część – życie po misji, naznaczone stresem i próbą odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Do tej pory najbardziej rozbudowany system wsparcia dla weteranów stworzyły Stany Zjednoczone. Polska dopiero buduje własny model.
- Teza. Wojna nie kończy się wraz z powrotem żołnierzy do kraju. Skutki psychiczne i społeczne są odczuwalne jeszcze długo po odbyciu wojskowej misji.
- Dowód. Wskazują na to skala urazów psychicznych i samobójstw wśród weteranów i wysokie długoterminowe koszty opieki – szczególnie w USA. To są realne, wielowymiarowe skutki służby wojskowej.
- Efekt: Takie państwa jak m.in. USA i Wielka Brytania mają rozbudowane systemy wsparcia dla swoich weteranów. Obejmują one leczenie, rehabilitację i reintegrację zawodową. Polska dopiero taki system tworzy.
Weterani wojenni po misji wojskowej. Wyzwania i systemy wsparcia. Spis treści
Leczenie traumy wojennej i rehabilitacja rannych żołnierzy pozostają wyzwaniem dla każdego państwa uczestniczącego w konfliktach zbrojnych. Według różnych szacunków tzw. zespół stresu pourazowego (PTSD) dotyka od 10 do 20 proc. żołnierzy biorących udział w działaniach wojskowych.
W Stanach Zjednoczonych problem zdrowia psychicznego weteranów od lat pozostaje jednym z kluczowych tematów debaty publicznej – każdego dnia odnotowuje się tam kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt samobójstw wśród byłych żołnierzy. Łączne koszty opieki nad weteranami po wojnach w Iraku i Afganistanie liczone są już w bilionach dolarów.
To pokazuje, że polityka obronna nie kończy się na zakupie sprzętu i rozbudowie armii. Państwa, które inwestują w bezpieczeństwo i obronność, muszą równolegle troszczyć się o żołnierzy, którzy powracają z misji wojskowych. Dotyczy to także Polski.
Od zakończenia II wojny światowej ponad 120 tys. polskich żołnierzy uczestniczyło w ponad 90 operacjach ONZ, NATO i UE. Ok. 120 z nich zginęło, najwięcej podczas misji w Afganistanie i Iraku. Przez lata debata publiczna w Polsce koncentrowała się jednak głównie na statystykach – liczbie poległych i decyzjach politycznych – praktycznie pomijając długofalowe skutki psychologiczne i społeczne.
Jaka jest cena zwycięstwa? Generał Andrzejczak mówi o niej gorzko
Jednym z najbardziej znanych epizodów polskiej obecności w Iraku była obrona City Hall w Karbali, prowadzona przez żołnierzy II zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Do ataku doszło w nocy podczas święta Aszura. Seria zamachów pochłonęła życie ok. 140 cywilów, a sytuacja w mieście szybko wymknęła się spod kontroli. Na prośbę lokalnej policji polskie siły szybkiego reagowania zostały skierowane do siedziby władz miasta.
Przez trzy dni, od 3 do 6 kwietnia 2004 r., niewielki polski oddział wspierany przez żołnierzy bułgarskich utrzymywał kontrolę nad budynkiem, odpierając kolejne ataki rebeliantów. Były to jedne z najcięższych walk stoczonych przez polskich żołnierzy po 1945 r. Mimo dużych strat po stronie napastników Polacy nie ponieśli wówczas ofiar śmiertelnych.
Kilka miesięcy później to się zmieniło. We wrześniu 2004 r. podczas ataku na polski patrol zginęło trzech żołnierzy:
- por. Daniel Różyński,
- por. Piotr Mazurek;
- kpr. Grzegorz Nosek, który próbował osłonić dowódcę.
Doświadczenia z Iraku i Afganistanu wracają dziś we wspomnieniach. Opowiada o nich m.in. projekt „Pamiętnik Weterana”, realizowany przez Fundację Polskiej Grupy Zbrojeniowej we współpracy z Centrum Weterana. Cykl podcastów pokazuje wojnę z perspektywy żołnierzy – daleko od oficjalnych komunikatów i wojskowych raportów.
Bohaterem pierwszego odcinka jest gen. Rajmund Andrzejczak, były szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, który służył zarówno w Iraku, jak i Afganistanie. Z jego relacji wyłania się obraz wojny pełnej napięcia, odpowiedzialności i doświadczeń, o których nie da się zapomnieć po powrocie do kraju.
„Każda misja zostawia ślad. I musi zostawiać ślad. Brak śladu oznacza brak człowieczeństwa” – mówi generał. Podkreśla, że żadna akademia wojskowa nie jest w stanie przygotować dowódcy na śmierć podwładnego.
Pamiętam zniszczony wóz i ciszę po wszystkim. I moment, w którym następnego dnia trzeba było wstać i działać dalej, jakby nic się nie stało.
Gen. Rajmund Andrzejczak
Jak przyznaje, w operacjach wojskowych koszt błędów i strat bywa nieodwracalny. Skutki wojny nie kończą się więc wraz z wycofaniem sił z misji. Pozostają w psychice żołnierzy i ich rodzin jeszcze długo po powrocie do domu – dlatego coraz większego znaczenia nabiera pytanie o to, jak państwo powinno wspierać weteranów po zakończeniu służby.
Różne modele pomocy weteranom
Każde państwo inaczej podchodzi do tego problemu. Różnice zaczynają się już od samej definicji. W Stanach Zjednoczonych weteranem jest każdy żołnierz po odejściu ze służby. Amerykański model zakłada także pełną odpowiedzialność państwa wobec żołnierza po zakończeniu kariery wojskowej – od leczenia i rehabilitacji, poprzez edukację, aktywizację zawodową i wsparcie psychologiczne.
Jednym z filarów tego systemu jest TRICARE – rozbudowany program ubezpieczenia zdrowotnego dla żołnierzy, weteranów i ich rodzin. Obejmuje on zarówno podstawową opiekę medyczną, jak i leczenie psychiatryczne czy specjalistyczną rehabilitację.
Opieka nad wojennymi weteranami to zarazem spore obciążenie dla amerykańskich podatników. Budżet Departamentu Spraw Weteranów na 2026 r. wynosi rekordowe 435 mld dolarów.
W Europie modele wsparcia są zwykle bardziej zintegrowane z publiczną służbą zdrowia i systemem socjalnym. W Wielkiej Brytanii weterani mają dostęp do publicznej opieki w przypadku schorzeń związanych ze służbą; korzystają także ze wsparcia psychologicznego oraz świadczeń socjalnych, w tym mieszkaniowych i transportowych.
Jaki status mają weterani w Polsce? Oto ich świadczenia i wsparcie, na jakie mogą liczyć
W polskim porządku prawnym weteranami stają się osoby uczestniczące w misjach pokojowych i stabilizacyjnych poza granicami państwa. Obecnie taki status ma blisko 30 tys. osób, a tzw. status weterana poszkodowanego – obejmujący osoby, które doznały uszczerbku na zdrowiu podczas misji – dotyczy ponad 900 osób.
Od marca 2026 r. mogą oni skorzystać z jednorazowej rekompensaty za każdy 1 proc. uszczerbku na zdrowiu w wysokości 6300 zł. Oznacza to, że np. za 10 proc. uszczerbku można otrzymać 63 tys. zł. Weterani mogą również otrzymywać comiesięczne dodatki zależne od skali obrażeń.
Kluczową rolę w tym systemie odgrywa Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa działające w strukturach Ministerstwa Obrony Narodowej (MON), które zapewnia pomoc formalną, prawną i psychologiczną oraz koordynuje działania integracyjne. Weterani mają także prawo do bezpłatnego zaopatrzenia w leki, a także do korzystania z podstawowej i specjalistycznej opieki zdrowotnej. Mogą też korzystać z kursów zawodowych i turnusów rehabilitacyjno-psychologicznych wspierających powrót do aktywności zawodowej i społecznej.
Kolejną formą wsparcia dla tej grupy są programy aktywizacyjne, takie jak np. projekt Wojownik, program realizowany pod patronatem MON, skierowany głównie do weteranów misji zagranicznych i żołnierzy poszkodowanych. Jego celem jest wsparcie psychiczne oraz aktywizacja poprzez sport jako formy terapii.
Profilaktyka jako nowe podejście
Skali zaburzeń psychicznych wśród byłych żołnierzy nie da się jednak dokładnie oszacować. Wciąż nie ma precyzyjnych danych pokazujących, jak wielu polskich weteranów zmaga się z zespołem stresu pourazowego. Dużą rolę odgrywają tu czynniki kulturowe – wielu żołnierzy przez lata nie mówiło o problemach psychicznych, traktując je jako oznakę słabości.
Część nie podejmowała leczenia, co prowadziło niekiedy do dramatycznych konsekwencji osobistych, rodzinnych i społecznych, takich jak uzależnienia czy samobójstwa. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu wracających z misji nie wiedziało nawet, że istnieje jednostka chorobowa określana jako PTSD – zespół stresu pourazowego.
Dziś to podejście zaczyna się powoli zmieniać. Coraz większy nacisk kładzie się nie tylko na reagowanie po latach, ale także na wcześniejsze wykrywanie problemów zdrowotnych, które często ujawniają się dopiero długo po powrocie z misji.
Tak działa program „Misja Zdrowie”, realizowany przez Centrum Weterana i Wojskowy Instytut Medyczny, który zapewnia opiekę psychiatrów i psychologów. Weterani przechodzą także specjalistyczne badania i konsultacje – od diagnostyki onkologicznej i urologicznej po kardiologię, pulmonologię, dermatologię czy okulistykę. Program obejmuje również działania edukacyjne oraz wsparcie dla rodzin poległych żołnierzy.
Dotychczas odbyło się sześć edycji programu, w których uczestniczyło ponad 120 weteranów. Ich wyniki pokazują, że skutki służby często wracają po latach – blisko 10 proc. uczestników wymagało dalszego nadzoru medycznego.
Weteran wojenny powracający do cywilnego życia
Powrót z wojny nie oznacza jednak wyłącznie walki o zdrowie. Równie trudny bywa powrót do pracy. W Polsce i Europie zatrudnianie weteranów nadal ma ograniczoną skalę i dotyczy głównie sektorów: bezpieczeństwa, przemysłu i firm związanych z obronnością.
W Stanach Zjednoczonych wygląda to inaczej. Tam doświadczenie wojskowe od lat traktowane jest jako atut. Skala zainteresowania doświadczeniem byłych wojskowych jest na tyle duża, że – jak informował kilka lat temu Washington Post – od 2015 r. ponad 500 emerytowanych amerykańskich wojskowych, w tym wielu generałów i admirałów, podjęło pracę dla zagranicznych rządów, w tym także w państwach oskarżanych o łamanie praw człowieka.
Z kolei korporacje takie jak Amazon, Boeing, Lockheed Martin czy Deloitte prowadzą specjalne programy rekrutacyjne dla byłych żołnierzy, wykorzystując ich doświadczenie m.in. w logistyce, cyberbezpieczeństwie i zarządzaniu kryzysowym.
W Polsce podobny trend dopiero zaczyna się rozwijać. Coraz częściej pojawiają się firmy oferujące posady skierowane bezpośrednio do weteranów. Dotyczy to podmiotów z sektora ochrony, nowych technologii, czy przemysłu. Wielu byłych żołnierzy powracających z zagranicznych misji angażuje się także w szkolenia i działalność edukacyjną.
Rosnące wyzwanie dla państwa
Rozbudowa systemu wsparcia dla weteranów zbiega się z okresem gwałtownego wzrostu wydatków na obronność. W 2025 r. Polska ma przeznaczyć na ten cel rekordowe 186,6 mld zł – około 4,7 proc. PKB, co plasuje ją wśród liderów NATO. Wojna w Ukrainie i szybka rozbudowa armii oznaczają jednak także coś jeszcze: w kolejnych latach będzie rosła liczba osób, które po zakończeniu służby będą potrzebować leczenia, rehabilitacji i wsparcia w powrocie do normalnego życia.
Na początku 2026 r. Wojsko Polskie liczyło ponad 217 tys. żołnierzy w czynnej służbie. Ta liczba obejmuje żołnierzy zawodowych, żołnierzy dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej oraz Wojsk Obrony Terytorialnej. Docelowo planowane jest jednak zwiększenie liczebności Sił Zbrojnych RP do 450 tys. żołnierzy.
Agnieszka Zielińska, dziennikarka Biznes Enter
Zdjęcie główne: podex99- / Pixabay
