
Ostatnie zawirowania związane z mandatami od KAS czy systemem SENT wpisują się w szerszy obraz przedsiębiorczości w Polsce, której stale ciska się kłody pod nogi. Problemów związanych z prowadzeniem własnej firmy jest co niemiara; my jednak na bazie raportów wytypowaliśmy pięć kluczowych. Oto one.
- Teza. Przedsiębiorczość w Polsce mierzy się z szeregiem problemów, które hamują możliwości jej rozwoju. Związane są m.in. z otoczeniem zewnętrznym, strukturą polskiego systemu czy wreszcie z mentalnością Polaków. Łączy je jedno – nie da się ich rozwiązać z dnia na dzień, natomiast każdego dnia uprzykrzają one życie osobom prowadzącym firmy.
- Dowód. Potwierdza to szereg raportów analizujących gospodarkę czy przedsiębiorczość w Polsce. Choć wymieniają one kilkadziesiąt problemów związanych z przedsiębiorczością, postanowiliśmy wytypować pięć kluczowych, związanych z prawem i podatkami, kosztami, kapitałem inwestycyjnym, kadrami pracowniczymi oraz mentalnością.
- Efekt. Przedsiębiorczość w Polsce prawdopodobnie ma jeszcze szeroki potencjał do rozwoju. Jest on jednak stale przytłumiany przez nasze państwo, czynniki zewnętrzne oraz głębokie kryzysy tak wybuchające wewnątrz kraju, jak i przybywające do nas z zewnątrz.
Przedsiębiorcy nad Wisłą nie mają łatwego życia. Spis treści
Przedsiębiorczość to ciężki kawałek chleba. Wie to w zasadzie każdy, kto miał z nią styczność. W Biznes Enter od dłuższego czasu przyglądamy się bolączkom, z jakimi muszą mierzyć się osoby prowadzące własną firmę. Dotychczas jednak skupialiśmy się na poszczególnych elementach; teraz postanowiliśmy spojrzeć na problem holistycznie. W tym celu przeanalizowaliśmy trzy raporty:
- „Szybki Monitoring NBP. Analiza sytuacji sektora przedsiębiorstw” z kwietnia 2026 r.;
- „Raport z badania przedsiębiorczości Global Entrepreneurship Monitor” z 2025 r.;
- „Bariery prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce” od Związku Przedsiębiorców i Pracodawców z 2024 r.
Na bazie tych dokumentów wytypowaliśmy pięć głównych bolączek, z jakimi muszą zmagać się przedsiębiorcy nad Wisłą. Oto one.
1. Prawo niestabilne, ale za to podatki wysokie
Pierwszy i najważniejszy punkt można by było określić jako „opresja administracyjna”. W każdym z powyższych raportów kwestia niestabilności prawa i brak przewidywalności co do systemu podatkowego zajmuje wysokie miejsce.
Przykłady z minionych miesięcy pokazywały, że rządzący nie zwalniają tempa w kwestii podatków. Z jednej strony mieliśmy próby podniesienia akcyzy na używki (a o tym, czym to grozi dla państwa i ich konsumentów, pisaliśmy szeroko w Biznes Enter) – udaremnione za sprawą weta Karola Nawrockiego – oraz skokową podwyżkę podatku CIT dla banków.
Z drugiej natomiast trwa dokręcanie śruby w ramach istniejących regulacji. To właśnie do tej polityki wliczają się opisywane przez nas przypadki ostrzejszej polityki Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) przy kontrolach terenowych, jak i objęcie odzieży i obuwia systemem SENT. Choć w tym drugim przypadku Ministerstwo Finansów ugięło się pod naporem i w ostatnich dniach poluzowało zasady.
Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że produkcja nie będzie już marnować czasu na kwestie logistyczne, a skupi się na tym, na czym zna się najlepiej – komentowała w rozmowie z Biznes Enter ten krok wstecz MF Aleksandra Krysiak, dyrektorka Związku Pracodawców Przemysłu Odzieżowego i Tekstylnego.
Jakby tego było mało, to przecież w tym roku obowiązkowy dla większości firm stał się Krajowy System e-Faktur – od 2022 r. funkcjonujący jako narzędzie dobrowolne. Środowiska przedsiębiorców zresztą cały czas domagają się odroczenia całego KSeF-u lub chociaż kar związanych z niedochowaniem obowiązków z nim związanych.
A jak jest z kwestią prawa? W końcu 2025 r. upłynął pod hasłem deregulacji, którą swoją marką firmował Rafał Brzoska. Na to pytanie odpowiedź przynosi cykliczny raport „Barometr prawa” Grant Thornton. Z najnowszej odsłony wynika, że w 2025 r. rządzący uchwalili 12,4 tys. stron nowego prawa – o 17 proc. mniej niż rok wcześniej i zarazem najmniej od 19 lat.
A jak w tym wszystkim wygląda sytuacja firm? W zeszłym roku:
- weszło w życie 405 nowych przepisów obejmujących ich działalność;
- kolejne 772 zmieniły swoje brzmienie;
- jedynie 47 straciło moc.
Z tej wyliczanki widać zatem wyraźnie, że deregulacja bardziej opierała się na zmienianiu brzmienia już istniejących paragrafów, aniżeli na zmniejszaniu ich liczby. To powoduje, że nawet jeśli firmy „wykarczują” sobie pole do działalności w gąszczu praw, przepisów, norm i regulacji, to nie mogą mieć pewności, czy wypracowana przez nie praktyka za chwilę nie stanie się niezgodna ze świeżo uchwalonym bądź znowelizowanym prawem. A to tylko potęguje niepewność.
2. Przedsiębiorcy mierzą się z coraz wyższymi kosztami działalności
Na następny główny problem typujemy stale rosnące koszty działalności operacyjnej. NBP w swoim raporcie umieścił je na pierwszym miejscu wśród barier ograniczających rozwój polskich przedsiębiorstw. Bank centralny podkreśla, że jest to problem wielowymiarowy, obejmujący zarówno koszty pracy, jak i rosnące wydatki na zaopatrzenie czy rachunki za energię.
To, co jest niezwykle istotne, to niepokojąca tendencja strukturalna. W czwartym kwartale 2025 r. udział kosztów stałych w kosztach operacyjnych osiągnął najwyższy poziom od 10 lat – 32,6 proc. (przy średniej wieloletniej wynoszącej 28,4 proc.). A przecież koszty te (do których zaliczają się m.in. media, czynsz, wynagrodzenia, składki, raty) firma ponosi regularnie w niemal niezmienionej wysokości, nawet jeśli w danym miesiącu nie generuje przychodów. Dlatego, jak zauważa NBP:
Wysoki udział kosztów stałych stwarza ryzyko dla utrzymania dodatniej rentowności w przypadku spadku sprzedaży.
Do tego stale rosną koszty pracy – w czwartym kwartale można dostrzec skok o 9 proc. rok do roku. To sprawiło, że tego typu obciążenia wyprzedziły dynamikę wzrostów pozostałych kategorii kosztów. Najmocniej się do tego przyczynił wzrost przeciętnej płacy (o 8,6 proc. rok do roku) oraz rosnące koszty ubezpieczeń społecznych. W efekcie udział kosztów pracy w wydatkach operacyjnych ogółem osiągnął rekordowy poziom 14,8 proc.
Wyliczanka ta jednak nie byłaby pełna bez uwzględnienia aktualnej sytuacji geopolitycznej. Wojna na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz rozsypały światową układankę surowcową, co nie pozostało bez wpływu na polskie firmy. Z danych NBP wynika, że koszty zaopatrzenia gwałtownie wzrosły – do 14,7 proc. w obecnym badaniu wobec 8,8 proc. odnotowanego w poprzednim – stając się jedną z istotnych barier rozwoju. Chociaż w ostatnim czasie widać odwilż w relacjach USA-Iran, to jednak miną jeszcze miesiące, zanim uda się ustabilizować sytuację na rynku surowcowym.
3. Nie ma skąd brać kapitału na inwestycje i rozwój
Dużo się w Polsce mówi o potrzebie zwiększania inwestycji prywatnych. Przedsiębiorcy często są przywoływani w tym kontekście jako nie dość odważni, by zaryzykować, do czego zresztą jeszcze wrócimy. To jednak tylko jedna strona medalu.
Drugą jest niechęć sektora bankowego do finansowania przedsięwzięć niemających gwarancji powodzenia. Widać to w twardych danych. Jak już pisaliśmy w Biznes Enter jakiś czas temu, w 2025 r. po raz pierwszy w historii portfel wypełniony państwowymi instrumentami dłużnymi (głównie obligacjami) był grubszy od tego, w którym upchano kredyty dla sektora niefinansowego.
To narastający problem strategiczny – ocenił tę sytuację Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich.
Problem właściwie pojawia się na każdym etapie – od startupów posiadających wyłącznie innowacyjny pomysł (przy których zaangażowanie kapitałowe obarczone jest największym ryzykiem) po małe i średnie przedsiębiorstwa, które już ugruntowały swoją pozycję na rynku i poszukują pieniędzy na dalszy wzrost, by nie utknąć w tzw. pułapce średniego rozwoju.
Brak kapitału jest w jedną z kluczowych barier powstrzymujących potencjalnych przedsiębiorców przed założeniem własnego startupu. Niemal 70 proc. zapytanych w badaniu GEM wskazało to jako czynnik o bardzo dużym znaczeniu. Dla pozostałych 30 proc. ma on przynajmniej średnie znaczenie.
W tym samym badaniu z 2024 r. panel 37 ekspertów poproszonych o ocenę w skali 0-10 przyznał finansowaniu ze strony funduszy typu Seed Capital/Venture Capital 3,56 pkt (wobec 4,69 pkt w 2019 r.). To oznacza, że tego typu dokapitalizowanie startupów jest niewystarczające nad Wisłą. A i tak gorzej jest w przypadku banków. Dostępność do kredytów i pożyczek specjaliści ocenili na 2,92 pkt.
Jednocześnie Narodowy Bank Polski podaje, że w pierwszym kwartale 2026 r. odsetek firm ubiegających się o kredyt spadł do 12,7 proc., choć jeszcze kwartał wcześniej wynosił 13,9 proc. Spadki odnotowano zarówno wśród inwestorów, jak i w grupie firm finansujących nimi działalność bieżącą. Najsilniejsze tąpnięcie nastąpiło w transporcie (do 10,2 proc. z 14,3 proc.) oraz handlu (13,4 proc. z 18,2 proc.). Wzrósł natomiast popyt na kredyty w usługach (9,8 proc. zamiast 7,7 proc.). Trzeba tu jednocześnie odnotować, że odsetek zaakceptowanych wniosków kredytowych przez banki nieznacznie wzrósł – w pierwszym kwartale 2026 r. wyniósł 85,7 proc. wobec 85,4 proc. kwartał wcześniej.
4. Pracownicy potrzebni na wczoraj. Ale wyłącznie o określonych kompetencjach
– Polska jest fantastycznym miejscem do życia, nauki, pracowania czy budowania biznesu. To chyba najlepszy, złoty okres w naszej historii – mówił w rozmowie z Biznes Enter Stefan Batory, założyciel platformy Booksy czy wcześniej iTaxi. Dotychczas jednak naszą gospodarkę napędzały głównie niskie koszty pracy. Te jednak, przy wchodzeniu do gry Indii oraz powszechnej automatyzacji, przestają mieć powoli znaczenie.
U nas problemy rozwiązywało się dorzucaniem kolejnych, tanich ludzi do pracy, podczas gdy w Dolinie Krzemowej, gdzie talent był niezwykle drogi, każdego dolara oglądano dwa razy. To wymuszało automatyzację i wdrażanie lepszych, skalowalnych procesów.
Stefan Batory, polski przedsiębiorca, założyciel i CEO Booksy, w rozmowie z Biznes Enter
Obejrzyj całą rozmowę Biznes Enter ze Stefanem Batorym, założycielem Booksy. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo
Choć rozmowa dotyczyła czegoś innego, to jednak niejako pokazuje też problem strukturalny polskiego rynku. Mimo niskiego bezrobocia w statystykach pewna pula Polaków nie może znaleźć pracy. Nie chce bowiem wykonywać tych najprostszych zajęć, których coraz częściej muszą imać się migranci, a zarazem nie ma odpowiednich kompetencji, by obsadzać wykwalifikowane stanowiska, na które jest najsilniejsze zapotrzebowanie nad Wisłą.
Z jednej strony zatem NBP informuje o tym, że 40,8 proc. firm ma wakaty w swoich zakładach (choć wskaźnik ten stale spada), a z drugiej – rośnie luka kompetencyjna wśród Polaków w obszarze np. adopcji rozwiązań AI. We wszystkich badanych przez GEM obszarach związanych ze sztuczną inteligencją (kompetencje, edukacja, dostępność szkoleń) nasz kraj plasuje się poniżej średniej unijnej. Najpewniej dlatego startupy częściej niż tradycyjne firmy skarżą się na trudności z dostępem do wykwalifikowanych pracowników (19 proc. vs. 13 proc.).
Brak kadr nie rozkłada się równomiernie na całą gospodarkę; raczej mówimy tu o poszczególnych sektorach dotkniętych tym problemem. Przykładowo, niedobory w pierwszym kwartale zgłaszało 52,1 proc. firm transportowych (wieloletnia mediana wyniosła 51 proc.). Do branż z najwyższym zapotrzebowaniem należą także: budownictwo, przemysł, usługi i handel. Choć ten ostatni sektor, co podkreśla NBP, ma coraz mniejszy problem z brakami rąk do pracy, gdyż między czwartym kwartałem 2025 r. a pierwszym 2026 r. odsetek firm z tej branży raportujących wakaty skurczył się o 4,2 pp.

5. Lęk przed ewentualną porażką paraliżuje
I wreszcie ostatni problem – bariera mentalna, która sprawia, że Polacy są niechętni do podejmowania ryzyka. 52 proc. z nas, mimo dostrzeżenia okazji biznesowej, obawia się, że może ponieść porażkę. To wynik powyżej średniej europejskiej wynoszącej 47 proc. Nawiasem dodając, tym można tłumaczyć fakt, że 40 proc. przedsiębiorców w sektorze MSP nie chce inwestować funduszy we własne firmy w obawie, że je „utopi”.
Co gorsza, mamy do czynienia z trendem wzrostowym. Obawa przed porażką na poziomie powyżej 50 proc. jest najwyższa w historii tego typu pomiarów, a utrzymuje się w Polsce od 2022 r. Eksperci łączą to z szeregiem czarnych łabędzi, w tym m.in. pandemii, wojny w Ukrainie oraz zawirowań na Bliskim Wschodzie. Przyczynili się jednak do tego też rządzący naszym krajem. Jak? Za sprawą reform podatkowych, związanych m.in. z Polskim Ładem.
Co ciekawe, mamy w Polsce też do czynienia z paradoksem optymizmu. Większość naszych rodaków uważa, że założenie firmy jest proste (83 proc. wskazań, co daje nam trzecie miejsce na świecie), ale zarazem boją się samej działalności gospodarczej i odpowiedzialności za ewentualne błędy.
Przedsiębiorczości nie sprzyja też fatalnie oceniana przez ekspertów edukacja przedsiębiorczości w polskim szkolnictwie. Zagadnienie to otrzymało od ekspertów zaledwie 1,7 pkt na 10 w przypadku szkół podstawowych oraz średnich i jest to najniższa ocena ze wszystkich obszarów. Niewiele lepiej oceniana jest edukacja wyższa i zawodowa (2,6 pkt).
Eksperci są zdania, że polskie szkolnictwo i uczelnie wyższe nie przygotowują nas do praktycznego zarządzania firmą. Efekt jest oczywisty – wśród głównych barier osoby myślące o założeniu startupu wymieniają nie tylko brak kapitału, ale także brak wiedzy o zarządzaniu firmą czy tej specjalistycznej lub branżowej.
Lęk przed przedsiębiorczością oraz niewiedza, z czym to się je, sprowadzają się do tego, że Polska znajduje się na ostatnim miejscu (wśród 51 państw biorących udział w badaniu GEM), jeśli chodzi o odsetek osób planujących założenie firmy w ciągu najbliższych trzech lat. Chęć taką deklaruje zaledwie 3,1 proc. populacji.
Krystian Rosiński, dziennikarz i wydawca Biznes Enter
Zdjęcie główne: Eugene Chystiakov / Unsplash